 |
|
Ja chcę karabin taki, którego lśniąca stal ogniste śle zygzaki, gdy padnie rozkaz: Pal!
|
|
 |
|
napierdoliłam się świadomością
|
|
 |
|
palant, miał wybitnie wygimnastykowany język, do lizania dupy.
|
|
 |
|
Zadzwoniłeś do mnie, pierwszy raz od trzech miesięcy usłyszałam Twój głos. Moje serce oszalało, a w głowie zaczęło się tworzyć tysiące scenariuszy. W osłupieniu wpatrywałam się w twoje nazwisko na wyświetlaczu mojej komórki, a gdy podnosiłam ją do ucha, drżały mi ręce. Z trudem powstrzymałam napływ łez i z wypranym z emocji głosem spytałam się, czego chcesz. Czego chciałeś? Kurwa, książki sprzedać. Jak miło, że sobie o mnie przypomniałeś, to takie w pizdu sympatyczne. / caramello
|
|
 |
|
W czasie wojny, na czterdzieścioro zwykłych ludzi, czterdzieści jeden, to bohaterzy. W czasie pokoju, na czterdzieścioro policjantów, czterdzieści jeden, to tchórze. Ironia losu? / caramello
|
|
 |
|
potrzebuję odrobiny miłości, właśnie teraz, w tym momencie i choć wiem, że czasem nie da się spełnić wielu chęci, to i tak wierze, że zaraz usłyszę przyjemne wibracje i po przeczytaniu sms-a uśmiechnę się szeroko.
|
|
 |
|
Trzeba znać swoją wartość, bo któregoś dnia można obudzić się z poczuciem, że ktoś kupił nas za pół ceny jak na jakiejś marnej wyprzedaży.
|
|
 |
|
to zabawne, jak nic nie znaczyłby świat bez miłości.
|
|
 |
|
-ale tajemniczy dziś jestes...-no..jak składniki parówek... xD
|
|
 |
|
Tak, jest już dobrze. Tylko to pieprzone żółte słoneczko w prawym dolnym rogu potrafi wszystko schrzanić. / caramello
|
|
|
|