 |
A moim wielkopostnym postanowieniem będzie uwolnić swoje myśli od jego osoby. Wygrać z tym uzależnieniem. Nie rozpływać się na widok jego uśmiechu, nie wstrzymywać oddechu, gdy widzę jego spojrzenie... Po prostu się odzwyczaić.
|
|
 |
Chcę się zamknąć w czterech ścianach mojego pokoju,schować znów pod ciepłą kołdrę i nie wychodzić, najlepiej aż do wiosny, no, ewentualnie do wakacji...
|
|
 |
Chcę iść przez życie z podniesioną głową i mieć pewność, że zawsze pozostanę sobą! ;)
|
|
 |
Naucz mnie ogarniać ten cały burdel. Złap za rękę i poprowadź przez nieprzyjazny świat, pokaż, że można żyć z radością, że uśmiech można czerpać z każdej drobnostki, a łzy powinny być tylko wyrazem szczęścia...
|
|
 |
Wkurza mnie brak zrozumienia, wyniosłe pokazywanie swojego zdania, szpanowanie swoją wyższością. Brak ochoty na wysłuchanie, brak szans na wytłumaczenie. Wystawianie opinii bez poznania istotnych faktów, bez poznania powodów porażki. Zero zainteresowania. Bo przecież tak wygodniej, widzieć tylko czubek własnego nosa...
|
|
 |
"PRZYNOSZĘ SZCZĘŚCIE!" / kapselek TYMBARKA
|
|
 |
I dziś nie dała mu patrzeć na swoje łzy, nie potrafiła. Jest dla niej ważny, czuje sie przy nim swobodnie, ale nie chce by patrzał na jej łzy. Przytulał ją nic nie mówiąc, nagle poleciały jej łzy i wybiegła z pokoju tak by nie poczuł na swoich dłoniach tych słonych kropelek. Wybiegł za nią i szukał jej w ciemnym domu, podszedł od tyłu i powiedział ze nie musi sie wstydzić swoich łez, że chciał by pocieszyć ale nie wie jak. Otarła łzy, założyła na twarz maskę... Później gdy siedziała wtulona w jego bezpieczne ramiona przeprosiła go, za swój humor i zachowanie. Jego słowa były czymś najpiękniejszym na świecie. Skarb. " Nie jestem z Tobą tylko wtedy, gdy jesteś szczęśliwa." Po czum mocno ją przytulił.
|
|
 |
I nagle zapał do życia znikł. Wykonałeś ruch, przez który to ognisko, które sie paliło teraz tylko sie żarzy... Moja wyimaginowana wyobraźnia spłatała mi figla. Ja - ta ostrożna, bojąca sie, po dużych przeżyciach jakie zafundowano mojemu sercu, dałam sie wrobić mojej psychice. Ona uświadamiała mi, że będzie dobrze. I wcale tak nie jest, że coś sobie wmawiam. Skoro coś powiedziałeś - znaczy to, to że o tym myślisz. Nastolatek który chce dożo przeżyć. Co ja kuźwa sobie myślałam.?! Niby taki ostrożny, a dziś mówił mi o wspólnym sylwestrze w Alpach, czy też rodzinnym wyjeździe na wycieczkę... Psychika mi sie wypala.
|
|
 |
Podszedł do mnie, kiedy siedziałam na murku i przysiadł obok.
- Co jest, mała? - Zapytał swoim tak dobrze znanym mi, ciepłym głosem.
Obojętnie wzruszyłam ramionami.
- Nic Ci do tego... - odparłam, trochę niegrzecznie.
Westchnął cicho i objął mnie ramieniem.
- Ale przecież mi możesz powiedzieć. - Nalegał i coraz bardziej grał na moich i tak zszarganych nerwach.
- Życie, tyle!
- Ale co życie?
- Życie mi się znów pierdoli! - Nie wytrzymałam i podniosłam głos. - Jak jakaś idiotka siedzę tutaj sama, nie mam chłopaka, nie mam chęci do niczego, moja mama jest szpitalu, co zaprząta wszystkie moje myśli, że nawet nie mam siły na odrobienie zadań. Chcesz wiedzieć więcej?
Pokręcił tylko głową i westchnął bezgłośnie.
|
|
|
|