 |
|
kocham Cię. i jest ze mną coraz gorzej.
|
|
 |
|
nauczyłem się umierać w sobie.
|
|
 |
|
ja zwyczajnie chcę, żeby ktoś umieścił mnie w swoich planach.
na niedzielę.
na weekend.
na życie.
|
|
 |
|
zabiłam Cie w sercu,ale olałam żałobę.
|
|
 |
|
matka karmiła mnie opowieściami o idealnej miłości, a wiara w ideały to ciężkie kalectwo.
|
|
 |
|
tylko starożytni grecy mieli bóstwa pijaństwa i radości: dionizosa i bachusa. my mamy za to freuda, kompleks niższości i psychoanalizę. boimy się wielkich słów w miłości, a lubimy je w polityce. smutne pokolenie.
|
|
 |
|
zerwałem firankę,
już trochę lepiej, jest więcej światła,
słychać więcej deszczu
i czuć więcej mnie.
|
|
 |
|
serce pojemne jak przedwojenna wanna i pragnienie, by ją wypełnić.
|
|
 |
|
uwielbiam się w Tobie zakochiwać, każdego dnia od początku.
|
|
 |
|
uśmiechałam się także odświętnie. uśmiechem wyuczonym specjalnie dla niego.
|
|
 |
|
Nie mogę tylko zrozumieć, kto tak naprawdę wita się moją ręką. Kto wypowiada słowa moimi ustami. Kto planuje moje wakacje. Kto budzi się w moim łóżku i używa mojej szczoteczki do zębów. Kto bez wahania sięga po moje perfumy, a później wypija moją kawę. Kto działa w moim imieniu i podejmuje decyzje o długoterminowych konsekwencjach. Wreszcie kto do cholery marnuje moją codzienność.
Nie wiem, kim lub czym jesteś, ale nie chce mi się ciebie poznawać.
|
|
 |
|
A ja, ja się tak boję, że to marzenie, które mi się spełnia, po prostu kiedyś zniknie.
|
|
|
|