 |
|
jesteś obok, ale odchodzisz jutro..
|
|
 |
|
Bóg niekiedy śni mi się i mówi 'musisz przeżyć', budzę się wkurwiona, nie mam sił, a muszę wierzyć, że
nonsens, w którym żyję ma cel, ma mnie zmienić..
|
|
 |
|
ktoś położył chuj na świat nasz, masz mnie za świadka, to prawda, masz mnie za dowód i maż się, to życie kiepski żart, a mówią Ci 'bierz je poważnie'
|
|
 |
|
przez chwilę widzę Twoje oczy jak gwiazdy.. i to przemija, jestem sama jak każdy
|
|
 |
|
bo kiedy nie ma Ciebie, niewiele istnieje wiem, że tak trzeba, ale kurwa oszaleję teraz..
|
|
 |
|
gdybym coś zmienić mogła pomiędzy nami to dziś bym wolała, żebyśmy się nigdy nie spotkali
|
|
 |
|
mogłabym znów się postarać, przestać pić, przestać jarać, ale życie w zamian tępy śmiech ma dla nas
|
|
 |
|
nie chcę już dłużej udawać, że jakoś sobie radzę,,,,, bez Ciebie
|
|
 |
|
ZADZWONIŁABYM DO CIEBIE, ALE WIEM, ŻE TEGO NIE CHCESZ..
|
|
 |
|
we wszystkich zdaniach w moim życiu głos ma interpunkcja to moja dobra, nieodłączna znajoma autodestrukcja, mój wróg number one, próg w każdej z bram, zjawia się bardzo często tu, kiedy zostaję sama.
|
|
 |
|
nie dorwiesz mnie pod telefonem ziom, cóż znów nie chce mi się zamieniać z kimkolwiek choćby dwóch słów, mam swój dół, pierdolę odpowiedzi na maile, nie chcę odwiedzin, chyba, że masz dla mnie lek na receptę, biorę te, które mam, ale zdają się leczyć próżnię, ile trzeba tego zeżreć, żeby nie chcieć umrzeć?
|
|
 |
|
i nawet gdybym chciała już się nie wycofam to moja droga wiedz, moja droga zrozum, nie wiem czy to śmierć, słyszę mnóstwo głosów i powoli tracę siły i rozum, słyszysz? nie ma nas, tylko smak goryczy i nie ma dnia bym...
|
|
|
|