nie. nie żałuje... trochę się boję tego, że będę cierpieć. przeraża mnie myśl, że mógłby nagle przestać być blisko. może za bardzo się do niego przywiązałam... ale to nic. jestem szczęśliwa. nie ważne za jaką cenę...
duma ? Moje obojętne przechodzenie obok Niego, udawanie, że nie chcę posłać mu uśmiechu, nie odezwanie się, gdy mówił. Robienie tego wszystkiego, czego potem żałuję, i co zaprzecza temu, że jestem w Nim absolutnie zakochana.
“Ale Ty nie dajesz się określić i zdefiniować. Nie ma takiego równania, nie istnieje taka funkcja czasu, która choć w przybliżeniu przewidzi jaki będziesz w następnej sekundzie...”