 |
|
nie wiem nawet jak mam zareagować, jeśli chodzi o los tej dziewczyny. pogubiłam się, gdy sądząc, że pakuje się w konkretne bagno, uśmiechała się do mnie z triumfem w oczach, jakby podkreślając fakt, że znów go zdobyła - po stracie, która była podobno moją winą. chciała, żebym ja przeżywała katorgi, a mnie było stać wyłącznie na litość i ulgę, że jej ramiona, nie moje, oplata frajer, w tak zaawansowanym stadium tejże cechy.
|
|
 |
|
wyrosłam z dziecięcej naiwności i pochopności. zdarza mi się myśleć o konsekwencjach i patrząc w przyszłość, martwić o kontuzje czy choroby, które mogą zaprzepaścić to, co buduję. nie wierzę w ten kolorowy świat, który na moje oko, to tylko chore udawanie każdego tchnienia natury. na tym etapie jest tak, jakby ktoś odbarwił mój świat o kilka odcieni, paradoks tej całej, cudnej dorosłości tkwi tylko w tym, że wciąż wierzę w miłość.
|
|
 |
|
Budzisz się rano, z ciepłym ciałem, czujesz oddech kochanej osoby na swoim ramieniu.
|
|
 |
|
On ? Po prostu uczynił mnie
piękniejszą. I wiesz, że nie
chodzi mi o wygląd. Inni,
którzy zabiegali o moje
względy chcieli od razu odkryć
wszystkie karty. Poukładać
wszystkie puzzle. On tego nie
robi. Zadaje pytania, których
nikt inny nigdy mi nie zadał.
Jego w istocie interesuje to co
myślę, mówię, robię, dokąd
idę. Kiedy płaczę nie próbuje
mnie rozśmieszyć. Po prostu
jest. Tak samo, gdy jestem
smutna. Przytula mnie mocno
do siebie i wpatruję się we
mnie tymi swoimi niebieskimi
oczami. Pokochałam jego
obecność. Stał się częścią tego
mojego chaosu w którym żyję.
Sensem mojego życia jest
właśnie on. Objęcia jego są
azylem. Pocałunki największą
rozkoszą, a każde słowo
wypowiedziane z jego ust
brzmi jak muzyka, taką którą
chciałoby się słuchać bez
przerwy. Z nim piękna jest
nawet cisza. Jego dotyk to
eksplozja moich wszystkich
zmysłów. Jego spojrzenie jest
światłem dla mego serca.
Moja miłość do niego jest
najpiękniejsza, najgorętsza,
najmocniejsza, najszczersza. Uwielbiam go.
|
|
 |
|
czy to miłość się zaczyna, w każdej kropli tego wina?
|
|
 |
|
każdy ma taką mała nadzieję na niemożliwe
|
|
 |
|
na końcu i na początku jest samotność
|
|
 |
|
kolejny mit, puste słowo, krzyk, zamknięte okno
|
|
 |
|
chciałam Cię na dłużej, na zawsze.
|
|
 |
|
znajomy z rezerwą spojrzał na lądującą przed nim kartkę-do pierwszego przeczytanego zdania. - eee, proszę pani, takie ankiety to ja mogę ciągle wypełniać, same piątki był miał. - rzucił zaznaczając już odpowiedzi na pierwsze kilka pytań. po chwili zauważyłam, że się waha, więc spojrzałam mu w kartkę, żeby ogarnąć co sprawiło mu problem. pięć odpowiedzi na proste 'jaki alkohol preferujesz?' i jego długopis, który w dwie sekundy otoczył kółkiem pierwsze pięć liter alfabetu przy wyborze. - no chuj, wszystkie są zajebiste. - powodzenia z wysuwaniem zapowiadanych wniosków z tej ankiety.
|
|
 |
|
odpuść. uważałam i mam tą pewność, że nawet jeśli wypowiedziałam jakąś obietnicę to względem samej siebie, a nie twojej osoby. nie przyrzekłam ci, że będę silna, nigdy. choć, zapewne, mruknęłam to pod nosem do siebie, jako cichy plan na przyszłość, zrobię na co będę miała ochotę. a teraz chcę się po prostu napić, dużo napić, przestać myśleć, zmyć barwy rzeczywistości i na moment poczuć się lepiej, bo tak-dopuściłam do siebie tą toksyczną pustkę. a ty, o ile chcesz się przydać, postaw mi kolejkę.
|
|
 |
|
przemoknięte serca miast i tylko ty i ja.
|
|
|
|