 |
|
[cz. 2] 'nie odpierdolę się, bo nie chciałbym stracić Ciebie, wiesz? życie sobie już zjebałaś, a nie dopiero zjebiesz. powiedz szczerze. dalej nie umiesz się w tym wszystkim odnaleść, prawda?' spojrzał na mnie z oczami przepełnionymi bólem. 'tak kurwa, brawo. odkryłeś kurwa Amerykę, serio.' zaczęłam bić mu brawa. 'to kurwa daj sobie w końcu pomóc, a nie!' krzyknął na mnie po czym mnie przytulił. 'mógłbyś sobie to wszystko darować, wystarczy tylko jak przyjdziesz i mnie przytulisz.' powiedziałam po czym wtuliłam się w Niego jak małe dziecko. / wildnes.
|
|
 |
|
[cz. 1] 'przestań ćpać to gówno, Twój brat by Ci na to nie pozwolił. przestań się kurwa cały czas o to obwiniać, kurwa to nie jest Twoja wina. skończ z tym, weź się w garść, i skończ z tym ćpaniem, piciem i innymi. rozumiesz? chcesz się już całkiem stoczyć? chcesz kurwa leżeć obok Twojego brata? chcesz żebyśmy kurwa przychodzili do Ciebie na cmentarz? pomyśl kurwa co będzie z Twoją matką, straciła jednego syna, córki już nie chce stracić. przemyśl to wszystko jeszcze raz, bo będzie z Tobą kurwa ciężko.' wysapał przyjaciel widząc mnie w takim, a nie innym stanie. 'kurwa, weź skończ mi pierdolić. Jego już tu nie ma więc nie pierdol mi teraz czy by mi na to pozwolił czy nie. znudziło mi się już kurwa wasze pierdolenie. to jest moje życie, zjebie sobie je na własne życzenie, a Ty się raz na zawsze odpierdol ode mnie' powiedziałam już nieźle wkurwiona po czym wziągnęłam kolejną kreskę.
|
|
 |
|
wielu pyta mnie czy się kiedyś w końcu zmienię. wielu pyta mnie czemu nie mogę być tą dawną osobą co kiedyś. wielu pyta mnie czemu wybrałam tą drogę. chcecie wiedzieć prawdę ? moim zdaniem jestem taka jak kiedyś, a wasze zdanie mam w dupie. to tyle z mojej strony, bo gdybym się zmieniła pierdolilibyście, że co chwilę zmieniam się na gorsze. / wildnes.
|
|
 |
|
Jestem wypełniony Tobą, od stóp po spodnie.
|
|
 |
|
Cieszę się z każdej chwili, bo nie wiem co mnie czeka. Może będzie nam lepiej, nie wiemy, czas ucieka.
|
|
 |
|
Mówią, że zakończone przyjaźnie nigdy nie były przyjaźniami, ja jednak cholera wiem, że oni byli dla mnie wtedy więcej niż ważni. To tylko drogi, które trzeba było wybrać, nas poróżniły.
/?
|
|
 |
|
bose stopy stają się coraz bardziej chłodniejsze od zimnych płytek w łazience. dym z papierosa kieruje się w stronę uchylonego okna. jest cicho, momentami za bardzo. z kranu co jakiś czas spada kropla wody. oczy prawie same zamykają się z przemęczenia. ogarnia mnie pustka, której nie potrafię się wyzbyć. w takich momentach brakuje mi Ciebie. wróć już, proszę, bo dłużej tak nie dam rady. [ yezoo ]
|
|
 |
|
kiedy się urodziłam na Jej twarzy pojawił się uśmiech, radość była jeszcze większa, gdy lekarz powiedział, że dziecko jest zdrowe. każdego następnego dnia, nosiła mnie przy swoim sercu. delikatnie całowała w maleńką główkę i opiekowała się z całych swoich sił. to przy Niej postawiłam swoje pierwsze kroki. byłam Jej oczkiem w głowie, które dawało masę szczęścia. łapałam Ją za rękę i słodko mówiłam ' mama '. to pod Jej opieką wsypałam sobie do oczu sól, czy sprzedawałam domowe produkty w fikcyjnym sklepie. każdego dnia udowadniała swoją wielką miłość tym, że po prostu zawsze przy mnie była. żałuję każdego złego słowa w jej stronę, każdego niepoprawnego ruchu i tego, że byłam w stanie Ją zranić. mimo wszystko Ona zawsze będzie najcudowniejsza, bo nigdy nie zamieniłabym Jej na żadną inną. wszystkiego najlepszego, Mamo. [ yezoo ]
|
|
 |
|
'obiecałaś .. już nawet słowa nie umiesz dotrzymać. dlaczego? dlaczego znowu jesteś taka jak niedawno? dlaczego znowu chudniesz w oczach, a oczy ciągle masz zaćpane? dlaczego, masz znowu na wszystko wyjebane, i mnie ranisz? zresztą nie tylko mnie, bo też innych. wiesz, że babcia przyszła do nas ostatnio cała zapłakana, bo znowu nie wracasz do domu na noc, bo znowu z komisariatu Cię trzeba odbierać całą z krwi? powiedz mi, kiedy Ty się zmienisz? no kiedy, kurdę? nie mogę przeklinać, ale kurwa jego mać doceń w końcu to co masz, i miej wyjebane na tego frajera, który Cię nadal rani. ciociu, zmień się .. proszę' - powiedział Kamil, wchodząc do mojego pokoju, a ja spojrzałam na Niego, i wyszłam w pizdu. nie wierzę, że nawet mój mały bratanek jest przeciwko mnie.. / wildnes.
|
|
 |
|
znowu się zawiodłam. już po raz kolejny na Tobie. pierdolę to, teraz usiądęm i zobaczę kto będzie walczył o mnie. / wildnes.
|
|
 |
|
pamiętam to jak wczoraj, gdy Ty byłeś przy mnie blisko.
|
|
|
|