 |
|
Bracie, czuję się beznadziejnie. Jakbym był wypruty z uczuć, czuję się jak śmieć, który nie jest nikomu potrzebny. Wszystko się popieprzyło chyba to zauważyłeś? Wymieniłem ci kwiaty na grobie bo tamte były już uschnięte, słońce nieźle przygrzewa chociaż jeszcze wczoraj szalała burz a przez kilka dni nieustannie padał deszcz. Chciałbym ci powiedzieć ile spierdoliłem swoim życiu. Pewnie patrzysz na mnie i się załamujesz z powodu Karoliny, stary, bez ciebie się pogubiłem. Pewnie byś teraz próbował godzić obie strony chociaż byłeś młodszy to jednak równie doświadczony. Obstawiam że najpierw zrobiłbyś jej wojnę o to jak to wszystko rozegrała a mi o fakt bycia naiwnym i o to ze pozwoliłem jej po raz kolejny odejść. Sam rozumiesz nie mogę jej wybaczyć a ona nie potrafi wybaczyć mi. Tyle pięknych opcji i planów rozsypało się w drobny mak. Mógłbyś tu być, pewnie właśnie odpalałbyś kolejnego szluga i wyrzucał moje puszki po piwie i tłumaczył że jej szczęście jest najważniejsze, że mam odpuścić.
|
|
 |
|
Moja dusza jest na skraju załamania. Niszczysz ją z każdą sekundą coraz bardziej. Odbierasz mi normalne życie, sprawiasz, że czuję, iż stoję jedynie na cienkiej linii, od której zależy cała moja przyszłość. Muszę Ci przyznać, że robisz to perfekcyjnie. Masz tak dopracowany szczegół, że stopniowo pozbawiasz mnie sił. Nie masz żadnych skrupułów. Nie liczy się dla Ciebie to, że dobijasz mnie coraz bardziej. Wsadzasz w moje ciało głęboki nóż. Zadajesz głęboki cios prosto w serce, a ja znów czuję, że jestem nikim dla Ciebie. Odbierasz mi całą nadzieję na miłość i poczucie bezpieczeństwa. Znów jestem dla Ciebie nic nie znaczącą osobą. Na każdym kroku podkreślasz mówiąc mi wprost, że jestem tylko śmieciem dla Ciebie. I ja to czuję, wiesz? Czuję i to dokładnie. Dlatego chcę odejść, chcę umrzeć, bo wiem, że znikając z tego świata, Ty odczujesz ulgę i wolność.
|
|
 |
|
Ranisz mnie, ale przyjmuję to ze spokojem, bo moja miłość nie zna granic i nie odejdę, nie zostawię Cię. Nie ma dla mnie innych racji, zdrowego rozsądku, materii, pośpiechu, wymówek. Czasami tylko obawiam się, że nie zdążysz, by przy mnie być, kiedy trzeba będzie się pożegnać, uśmiechnąć, zabrać w daleką podróż ciepło Twojej dłoni.
|
|
 |
|
Wielu ludzi płacze wieczorami, intensywnie myśląc o tym, co ich boli, co nie pozwala zasnąć.
|
|
 |
|
Obiecaj mi, że jutro rano się uśmiechniesz. Nawet jeśli będzie szaro. Nawet jeśli będziesz miał opuchnięte powieki, ciężkie myśli i żadnych nowych wiadomości w telefonie. Obiecaj mi.
|
|
 |
|
Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.
|
|
 |
|
A najgorzej jest jak zdasz sobie sprawę, że nic z tego nie będzie,
że gdyby między Wami miało coś być, to byłoby już dawno.
Kiedy zrozumiesz, że to, co się dookoła dzieje, wcale nie zmierza ku spełnieniu Twoich marzeń.
|
|
 |
|
Pamiętaj, nigdy nie możesz poddawać się w połowie drogi. Jeśli już zaczęłaś coś robić, skończ to. Niezależnie z jakim skutkiem, czy efektem. Podjęłaś się jakiegoś zadania to doprowadź je do końca. Nie rezygnuj i nie mów, że nie warto. Nie odpuszczaj, gdy wiesz, że możesz nie wygrać. Nie wmawiaj sobie, że nie dasz rady. Nabierz powietrza w płuca i brnij do przodu. Stań oko w oko z własnymi słabościami. Później uderz i tym samym rozpocznij walkę. A następnie ją wygraj, bo stać Cię na to.
|
|
 |
|
Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.
|
|
 |
|
Nie staraj się ratować czegoś, co Cię niszczy.
|
|
 |
|
Nikogo nigdy nie męczy miłość. Męczy nas czekanie, słyszenie obietnic, przepraszanie i ranienie.
|
|
 |
|
czasem przychodzi taki czas, że masz najzwyczajniej dość
Wszystkiego i wszystkich. czujesz, że coś ci ucieka, że życie mija jak pejzaż z okna pociągu. wszystko jest jakby poza tobą, jakby za szklaną ścianą. w głowie masz miliony marzeń, pomysłów, pragnień. masz dosyć monotonii. chcesz prawdziwej miłosci i prawdziwej przyjaźni. chcesz wykorzystać swoje życie w pełni. chcesz być szczęśliwym, wreszcie sie odważyć i działać. tylko za każdym razem gdy jesteś już tak blisko, bliziutko zmian... coś cię powstrzymuje. co dzień powtarzasz 'jutro' - to twoje ulubione magiczne słowo, bo jest nieokreślone i dające nadzieję. chcesz ale się boisz... tak czesto zapominamy o tym, że to nie kraty czynią więzienie...
|
|
|
|