 |
|
Był dla Niej. Trzymał za rękę, przytulał. Tańczył z Nią jak chciała. Obejmował Jej myśli, razem wspominali. Całował i szeptał. Był. Ona i On.
|
|
 |
|
Nie przewidziała jednak, że będzie musiała zniknąć z Jego życia. Nie przygotowała się na to „najgorsze”. Na rozwiązanie, na zakończenie. I nie było napisów końcowych „Happy End”. Były łzy, milion pytań, krzyk.
|
|
 |
|
Zmuszona odejść, nie chce puścić Jego ręki. On ją odpycha, Ona jeszcze bardziej cierpi. Chce być z Nim, dla Niego. Ona jeszcze czuje Jego oddech na szyi, ciepłe ramiona, Jego policzek przy swoim. Ona jeszcze widzi jak idzie w Jej stronę z szerokim uśmiechem i błyskiem w oku.
|
|
 |
|
Kazał jej spakować wszystkie wspomnienia i odejść. Zrobiła to posłusznie. Każdą z chwil ułożyła delikatnie w dużej walizce, każdy pocałunek, bliskość ramion, spojrzenie. Zapakowała, tak jak prosił. Kiedy wykonywała tę czynność, łzy leciały po policzkach. Znów musi odejść, zostawić Miłość.
|
|
 |
|
Jestem Ja. Jest On. Czuły. Mój. Dobry. Kochany. Tajemniczy. Opiekuńczy. Czasem jest obcy, gdy tego potrzebuję. Odchodzi na kilka chwil. Znajduje swój kąt i czeka na mnie. Czeka zawsze. Czeka w każdej minucie. Czeka na moment, kiedy będę Go najbardziej potrzebowała. Wraca. Cichutko. Wolno. Pozwala mi zatęsknić. A gdy wraca, jest mój. Tylko mój. I patrzy na mnie tak, jakby w każdej sekundzie, zakochiwał się. Całuje, jak za pierwszym razem. Trzyma mnie mocno za rękę. Przytula. Pozwala mi się całować. Śmiać. Płakać. Krzyczeć. Pozwala mi być niezależną, a jednocześnie uzależnioną... Dziwne, prawda? On. Milczy kiedy trzeba. Rozśmiesza. Przygarnia do siebie. Obserwuje. Tłumaczy. Mówi. Czasem krzyczy. Jest...
|
|
 |
|
Zamykam oczy. Na jak długo? Nie wiem. Zobaczę ...
|
|
 |
|
Mam natchnienia pełne serce. Duszę wypełnioną po brzegi pragnieniem wyrażenia słowami miłości.
|
|
 |
|
Stawiamy wspólnie dom, malujemy zielony trawnik obsypany białymi stokrotkami. Na parapecie stoją storczyki. Z czerwonego dachu spogląda okno z widokiem na błękit nieba. Drewniane okiennice wpuszczając do jasnego pokoju bajkową strużkę światła w kształcie serca. Od białej furtki z niskim płotkiem wije się ścieżka prowadząca wprost do skrzypiącej podłogi pięknej werandy. A na niej ja, skulona na huśtawce, otulona silnym ramieniem i spojrzeniem zaglądającym ciekawie, przez odziane w szary sweter, ramię.
|
|
 |
|
Na brzegu czystej kartki kreślę przezroczyste serduszka.
|
|
 |
|
Musisz coś wiedzieć o życiu , kochanie. Cukier zawsze będzie słodki , Merci z gorzkiej czekolady zawsze pozostanie na dni pudełka , a ja - już nigdy Cię nie pokocham . Ot , cała filozofia . / pierrniiczek
|
|
 |
|
'Podobno przebaczenie to największa zemsta. Kiedy ktoś, kogo kochasz, wbija Ci noże w plecy, za każdym razem jakaś cząstka łączącej Was więzi umiera. nie od razy, ale stopniowo, aż do momentu kiedy nic Was nie łączy. Potem pozostaje tylko ból i powracające wspomnienia, o których nie sposób zapomnieć.'
|
|
|
|