 |
|
nie jestem duszą towarzystwa, ale opowiem Ci dowcip , segreguję żarcie , według dat ważności
|
|
 |
|
zabroń mi narzekać. zabroń mi wykurwiać na wszystko, kiedy coś mi nie przypasuje, zabroń mi się wkurzać, zabroń mi być taką jaką jestem. zabroń mi złego zachowania, pyskowania, nawyków, gdy mimowolnie wyskakuję do kogoś z pięściami. pozwól mi tylko robić to, co kocham - latać po boisku rzucając się do odbioru, siedzieć po ciemku wsłuchując się w wersy chady, czy piha. lecz nade wszystko pozwól mi być przy sobie.
|
|
 |
|
"Mogłabym codziennie rano witać Cię.Ciepłym słowem czułym gestem, zresztą dobrze wiesz."
|
|
 |
|
-dziewczyno ile ty masz lat? beczysz mi tu jak pięciolatka. nunu!-pokiwał na mnie groźnie. próbowałam się uśmiechnąć. znów schowałam twarz w jego bluzę mokrą od moich łez. - no misiu bo zaraz dostaniesz kopa i na tym się skończy twój płacz.-wyszeptał. -aalle. no-załkałam. -no co? -powtórzył zniecierpliwiony.-dobra dobra chodź. kupie ci tego balonika.! tylko przestań mi ryczeć.!-zawołał groźnie i zostawił mnie samą.
|
|
 |
|
Siedziała sama, pośród czterech zimnych ścian. Budziła w sobie przeszłość, budziła wspomnienia czytając stare zapiski. Tysiące bezsensownych słów, które dopiero połączone w zdania nabierały znaczenia. Każde z nich dotykało ją tak samo. Pamiętała każdego adresata swoich słów, każdą sytuację, każdą myśl, która była inspiracją do ich napisania. Znała wszystko tak dokładnie, a jednocześnie dziwiła się, że jest autorką. Ironia.
|
|
 |
|
Przy Tobie czuję się niesamowicie wyjątkowa, jedyna, cudowna, najlepsza, piękna.. po prostu kochana.
|
|
 |
|
Jestem głupio naiwna, niepoprawna romantyczka z wrażliwą duszą artystki. Dokładnie wiesz na co się piszesz, więc proszę. Nie miej do mnie pretensji gdy czasem sobie popłaczę. Nawet bez powodu.
|
|
 |
|
I czasem w takiej wielkiej złości, w takim dzikim szale myślę o tym, żeby Cię zranić, żeby Cię zabolało tak jak mnie, a potem? A potem wstyd mi za moje myśli, żałuje każdego pomysłu i uświadamiam sobie co naprawdę do Ciebie czuje i jak błahy był powód moich łez.
|
|
 |
|
Srebrzysty kawałek metalu, a znaczy tak wiele..
|
|
 |
|
Nie potrafiła pogodzić się z Jego zdradą i Jego odejściem.Choć wiedziała,że nie wybaczy prędko nie sądziła,że to On od niej odejdzie,mimo,że tak bardzo Ją kocha.Tłumaczył sie pomyłką,że nie wiedział co robi,ale mimo to ja zostawił-Dla Twojego dobra-tłumaczył kończąc ich związek.Nie radziła sobie żyjąc jak własny cień.Wkońcu nie wytrzymała i wybiegła z domu w stronę przystani.W miejsce,w którym byli na pierwszej randce,gdzie odbyl się ich pierwszy pocałunek i pierwszy stosunek o zachodzie słońca.Pobiegła w ICH miejsce pierwszy raz sama,pierwszy raz od Jego zerwania.Było ciemno,a mróz chłodził jej ciało.Mimo to usiadła na barierce płacząc jak małe dziecko.Nie wiedziała,w którym momencie obok niej usiadł pewien cień szepcząc-przepraszam-Nie musiała się odwracać by wiedzieć kto to,ale to zrobiła.Ze łzami w oczach spojrzała na Niego-Nie rób mi tego wiecej.Nie odchodź-Na co On wziął w dłonie jej twarz i pocałował delikatnie jej usta.Wiedział,ze nie przeżyje kolejnego dnia bez niej.|| pozorna
|
|
|
|