 |
|
Jestem sama. Siedzę na podłodze z opakowaniem środków nasennych w jednej ręce i butelką wody w drugiej. Jeszcze chwila i mogłoby być po wszystkim.../shayba
|
|
 |
|
Być może, jeśli dobrze przypatrzysz się mojemu spojrzeniu, zauważysz to - dno mojej duszy w którego najdalszej części stoi serce. Jest tam z założonymi wyimaginowanymi rękoma i jest ostro wkurwione, buntuje się, krzyczy, na zmianę płacze i popada w dziwny rodzaj schizofrenii. Jest cholernie sfrustrowane, bardziej przez samą swoją postać, aniżeli przeze mnie, bo to ono zrezygnowało. To ono zamknęło się tam, uciekło, odwróciwszy się napięcie z przeraźliwym krzykiem, że ogarnianie mojego życia jest nierealne. Nie współpracujemy. Moje serce dusi się tam. Zdaje się powolnie umierać, a ja? Dopiero teraz, bez serca, bez uczuć potrafię pójść naprzód.
|
|
 |
|
Nie lubiła swojego uśmiechu bo nie lubiła niczego co sztuczne./slodka-lala-512112
|
|
 |
|
Dotykam cię, ale nic nie czujesz. Wołam cię, ale nie słyszysz. < 3/slodka-lala-512112
|
|
 |
|
Świat liczy sobie setki kilometrów a ja się czuję jak na bezludnej wyspie;(/slodka-lala-512112
|
|
 |
|
'My nawet nie mieliśmy siebie w planach, a teraz budzę i zasypiam się z jego imieniem na ustach.'/slodka-lala-512112
|
|
 |
|
W samotności zagubiona, nad przepaścią życia stoję. Tylko ja, zranione serce, jestem ja, nie nas oboje. Okradziona z uczuć ronię, sama łzy w morzu cierpienia. Wariują zmysły jak szalone, w głowie ciągłe urojenia. Prawa ręka otacza Kaliber sześćdziesiąt sześć. To jest koniec tej historii, życie straciło sens.
|
|
 |
|
Pamiętaj, że moje serce jest zawsze otwarte dla Ciebie. Każdego dnia, kiedy twoją duszę wypełni smutek albo radość będzie rozpierać Cię po brzegi- przyjdź i opowiedz mi o tym. Chcę, żebyś dzielił ze mną swoją radość, smutek, rozczarowanie, miłość. Podaruj mi każdy uśmiech, czułe spojrzenie, jak nikt inny. Tak od zawsze na zawsze, pomiędzy milionami bić naszych serc.
|
|
 |
|
prawdziwa tęsknota powoduje, że człowiek nie jest w stanie normalnie funkcjonować
|
|
 |
|
Objął mnie i przyciągnął do siebie. położyłam głowę na Jego klatce piersiowej, słuchając bicia Jego serca. Szeptem, wprost do ucha, złożył mi deklarację tego, jak bardzo tęsknił. Zamknęłam oczy. Ze szczęścia.
|
|
 |
|
Przez klatkę piersiową przebiega dziwny powiew... tak pusta jest.
|
|
 |
|
Potrząśnij mną i obudź mnie w końcu, kochanie. Widzisz, że nie śni mi się nic dobrego, widzisz jak z niepokojem mrugam powiekami. Muśnij lekko moje wargi, zawsze mnie to budzi. Zrób to. Kochanie, co się dzieje? Usłysz mnie. Proszę. Zaczynam się bać. Trzęsę się i tak bardzo się boję, bo ta sytuacja wydaje się tak cholernie realna, rzeczywista. Cholera, coś płynnego przesuwa się po moim policzku... skapuje na jedną ze stron książki. To nie jest sen, Kochanie, prawda? Naprawdę nie mogę krzyczeć, naprawdę siedzę tu w środku nocy, nie mogę spać, oddychać i tęsknię ze świadomością tego, jakim błędem było zaufanie Ci i przede wszystkim oddanie własnego serca.
|
|
|
|