 |
|
Nie potrafię doszukać się tego, co sprawiało, że byłeś tak magiczną osobą. Tak pełen męskości, którą podkreślał Twój dwudniowy, szorstki zarost na twarzy. Idealnie ułożone włosy, których jeden kosmyk delikatnie okrywał Ci czoło. Malutki, zgrabny nos, który wdychał z powietrza wszystkie toksyny, włączając w to moją cholernie silną miłość do Ciebie. Oczy, których kolor był nieziemski. Źrenice powiększające się, wraz z każdym najdrobniejszym ruchem Twych powiek.Usta koloru ciemnego różu, pragnące ogromnej czułości, w postaci pocałunków składanych moimi spierzchłymi wargami. Wystające kości policzkowe dodające powagi Twej niemalże idealnej osobie. Czegoś było tu brak.. Niestety mogę analizować tylko na własnych domysłach. Twoja osoba, każdy Twój ruch, gest- był czystą perfekcją. Może nadal jest, niestety sama już się pogubiłam.. Ale jestem pewna jednej rzeczy. Wiem, że na wieki będziesz istniał w mym sercu. Nawet, gdy ulotnisz się wraz z powietrzem. Na zawsze.
|
|
 |
|
Są takie dni jak ten dzisiejszy, kiedy zakładam maskę pozornego szczęścia i idę w miasto. Nie liczę się z konsekwencjami, bo ten raz chcę być tylko i wyłącznie ja. Nie myślę o niczym, a już na pewno nie o nim. Wlewam w siebie alkohol, uwodzę facetów swoimi ruchami, które są przecież zwyczajnym tańcem w rytm muzyki. Zapominam się na chwilę, a po drodze do klubu gubię ból i żal. Odcinam się od mojej codzienności i wpadam w wir szaleństwa. I dziwię się sama sobie, że czasem tak potrafię, że faktycznie on daje mi chwilę wolnego od swojej osoby i jest jak dawniej. Jednak, co z tego jak kolejnego ranka budzę się z kacem i jeszcze większą rozpaczą. / napisana
|
|
 |
|
Niebywałe, jak bardzo sprzeczne uczucia mogą zalegać w jednym, małym, zagubionym sercu. Miłość, którą nie wie kogo obdarzyć, choć sądzi że kiedyś kochało. Chory sentyment do osoby, która tą miłością chyba kiedyś była i jednocześnie nienawiść właśnie za to, że nie jest tą miłością nadal. Do tego dochodzący żal, za to, że nie wyszło. Wszystko jednocześnie, z domieszką poczucia winy i wyrzutów sumienia, chociaż zdrowy rozsądek podpowiada, że właśnie tak miało być.
|
|
 |
|
Chodź w jeansach lub dresach. Miej na sobie bluzę lub luźną koszulkę. Przeklinaj i uciekaj z lekcji. Bądź sobą. Bądź mój. Po prostu przyjdź i zostań już ze mną na zawsze.
|
|
 |
|
I wtedy, kiedy będzie mi Ciebie najbardziej brak- zadam sobie pytanie, dlaczego tak bardzo pokochałam kogoś, kto rozerwał moje serce na strzępy.
|
|
 |
|
Oprzyj głowę o moje kolana, przymknij powieki i pomyśl o czymś przyjemnym, wiem, że ten dzień skopał Ci tyłek, ale już dobrze, połóż się, zamknij oczy. Jutro będzie lepsze, zabiorę Cię nad Wisłę. Usiądziemy wypatrując gwiazd późnym wieczorem. Pocałuję Cię, Ty się uśmiechniesz, jak kiedyś. Kiedyś częściej gościł uśmiech na Twojej twarzy, dziś to rzadkość, choć tak przyjemna dla oczu. Smutek zagnieździł się w Twoim sercu, nie pytaj skąd wiem, czuję to. Czuję za każdym razem, kiedy dotykam Twej dłoni, jest tak chłodna i zawsze drży. Nie, nie kłam, że było Ci zimno, przecież widzę co się dzieje. No już dobrze, nie musisz się tłumaczyć, wszystko rozumiem, naprawdę, każdy czasem ma gorsze dni. Chciałbym Ci jakoś pomóc. Wiem, że nie mogę wiele, ale przecież chcę być przy Tobie. Chcę sprawiać byś się uśmiechała i nie zadręczała złymi myślami. Nie płacz Maleńka, ja tu jestem. Widzisz? Na niebo wkradają się pierwsze błyszczące punkty, jutro będzie lepiej./mr.lonely
|
|
 |
|
Przyrzeknij że nie spóźnisz się o całe życie / PIH
|
|
 |
|
Zniknąłeś bez żalu wraz z zachodzącym słońcem.
|
|
 |
|
Głodni miłości, czułości, namiętności pośród pozoru euforycznej radości.
|
|
 |
|
Z lekkim wahaniem, przeplatanym ulotną pewnością, spoglądaliśmy na siebie. Każda sekunda była dla nas torturą, każda minuta zwiększała ból. Uśmiechnęłam się, a ty odpowiedziałeś tym samym, chociaż w naszych oczach nie było już szczerości. Niedopowiedziane słowa, urwane nadzieje i zdeptane serca walały się gdzieś obok, lekko dymiąc i dopalając się u naszych stóp. Nie mieliśmy niczego, nawet marzeń. Nie mieliśmy przyszłości, będąc ze sobą. A jednak to puste miejsce, które zostawiłeś po moim sercu mimowolnie wciąż czekało na Twój powrót.
|
|
 |
|
Nie pożegnałeś się ze mną, bo bałeś się moich łez? To powiedz mi, co ja mam zrobić jeżeli boję się życia. / napisana
|
|
|
|