 |
|
i dzień za dniem tutaj mija się z sensem, zabierz mnie stąd "dokąd?" - "obojętnie"
|
|
 |
|
Kłamał za każdym razem mówiąc, że za nią nie tęsknił. Próbował żyć jak każda inna osoba, ale nie potrafił. To było jak uzależnienie. Jak narkotyk. Ona była jak narkotyk. Ponownie stanęła mu przed oczami. Zawsze uwielbiał dotykać jej długich, brązowych włosów, patrzeć na jej uśmiech, oraz mówić śmieszne rzeczy tylko po to aby usłyszeć jej melodyjny śmiech. Była piękna. Wyglądała jak anioł, tyle, że najpiękniejszy anioł ze wszystkich które mogły być.
|
|
 |
|
Nie mów mi co mam robić bo i tak zrobię inaczej.
|
|
 |
|
Ta moja pierdolona duma nie pozwala mi napisać do Ciebie.
|
|
 |
|
śnieg nie padał nawet przez kilka minut, choinka nie dość, że jest nieubrana, to nawet nie została wstawiona do salonu, zamiast kolęd w głośnikach Pih, zero ambicji do spakowania prezentów, jeszcze mniej do otwierania ich jutrzejszego wieczoru.
|
|
 |
|
ZOZOLCIA ŻYCZY WSZYSTKIM WESOŁYCH ŚWIĄT I PIJANEGO SYLWESTRA! ♥
|
|
 |
|
Pisał do niej . Widziała że mu zależy . Ale nie zdawała sobie z tego sprawy . W końcu on nie wytrzymał . Przestał do niej pisać zerwał z nią kontakt . Wtedy coś nią poruszyło . Zaczęła zastanawiać się dlaczego już do niej nie pisze ale sama nie napisała . Nie pozwalała jej na to duma . Po paru miesiącach zaczęło jej zależeć . Ale chłopak robił z nią to samo co ona robiła z nim . Teraz są na etapie zwykłej znajomości, ale ona i tak nie może zapomnieć ,a w nocy nie może powstrzymać łez . [inmyveins]
|
|
 |
|
znowu ta pierdolona cisza z jego strony która rozpierdala mnie na drobne kawałki .
|
|
 |
|
chciałabym, choć na moment zawrócić. cofnąć się grubo wstecz, przejść przez ulicę w jednej ręce zaciskając dłoń babci, w drugiej - wstążkę na której drugim końcu kołysał się balon. cieszyć się takimi banałami, jak wata cukrowa czy opakowanie baniek mydlanych. wracając do domu z ożywieniem opowiedzieć rodzicom cały przebieg odpustu. nie żyć tak jak teraz, nie wracając późnym wieczorem, ze szlochem ściskającym za gardło i tą cholerną wizją, prześladującą mnie do świtu. Jego obraz, kiedy bezpruderyjnie, z uśmiechem zaciąga jakąś panienkę, za napompowaną, kolorową zjeżdżalnię dla dzieci.
|
|
 |
|
w ciemności słucham kaset na słuchawkach
|
|
 |
|
to my, przepalone płuca i przepite gardła
|
|
|
|