 |
|
uciekałam przed nią, broniłam się jak tylko mogłam, zapierałam nogami i rękoma. wystarczyło mi na całe życie zdrad, kłamstw, które ze sobą niosła. gdy pukała do drzwi, zamykałam je na kolejne zamki, lecz pewnego dnia przegryzła je wszystkie, pocałowała mnie w czoło i wyszeptała - wróciłam, by być w Twoim sercu w odrobinę inny sposób. cholerna, uparta miłość.
|
|
 |
|
bez opamiętania wpatrywała się w błękitne tęczówki, swojego ukochanego. oczy wysokiej szatynki były przepełnione niepokojem, smutkiem, błyszczały od łez. - naprawdę zamierzasz to zrobić? dlaczego nie uprzedziłeś? - naprawdę - odparł bezlitośnie. wyjeżdżam. nie powiedziałem, bo panikowałabyś, nie chciałam sprawić Ci bólu. - ale dlaczego tak szybko, dlaczego już jutro? - pojutrze mam samolot, muszę dojechać do Warszawy. spędźmy ten dzień najlepiej jak się da, proszę. nigdy nie zapomni tamtych magicznych chwil, wspólnej nocy, tego jak starannie kolorował każdą z minut. rankiem na stacji zalała się morzem łez, na peronie przytulił ją mocno i pocałował w czoło. - tylko sporadyczne telefony. nie zerwiemy kontaktu - obiecał. - wierzę Ci. - znajdź sobie kogoś, zapomnij. - nigdy - przyrzekła. potem wszystko działo się zdecydowanie za szybko, uroniła parę łez, a gdy pojazd zniknął zza zakrętem zalała się łzami. nie zobaczyła go już nigdy, słyszała raptem pięć razy. umarła z tęsknoty.
|
|
 |
|
przykro mi, że to my śpimy na szczęściu, że to ja mogę rozbierać go rękoma, a nie wzrokiem czym się uparcie ratujesz, że to my rozmawiamy o wszystkim, a ty możesz się przysłuchiwać, nie mówiąc nic.
|
|
 |
|
i co z tego, że jestem pewna siebie? przeszkadza Ci to, że kipię cynizmem i bezczelnością? może jestem zbyt odważna i próżna? mówisz, że stać mnie mało, że jestem szmatą? na pewno jestem zdolna do tego by pewnie podejść do Ciebie, bezszczelnie napluć Ci w twarz, rozmazując przy tym tani podkład, powiedzieć Ci parę cynicznych słów, byś zrozumiała, że to nie ja jestem strachiliwą, zapatrzoną w siebie małą plotkarką, która tylko mówi, a nic nie robi.
|
|
 |
|
nie będę przepraszać, za to, że nie jesteś tak zajebista jak ja i nie wyrwałaś go pierwsza, no wybacz Słońce.
|
|
 |
|
czasami zastanawiam się co napisać w pamiętniku. zaczynam od 'drogi pamiętniku", lecz zaraz to kreślę, uświadamiając sobie, że to przereklamowane. zaczynam od nowa- tym razem bez przywitania. piszę datę i zastanawiam się co napisać o dniu. jedyne co przychodzi mi do głowy, to " tęsknie za nim.", lecz tego nie piszę. nie mogę. przecież obiecałam- wmawiam sobie w myślach zaczynając pisać co jadłam na śniadanie.
|
|
 |
|
wypierz uczucia, zjedz serce, przetrzyj oczy, zapomnij. będzie dobrze.
|
|
 |
|
OD DZISIAJ NIE JEM SŁODYCZY! ŻEBY SIĘ WALIŁO I PALIŁO- NIE ZJEM. CHYBA, ŻE USTAWISZ OPIS "kocham Cię Kasia"-jedyne usprawiedliwienie.
|
|
 |
|
graliśmy z kumplami w kosza. byliśmy w przeciwnych drużynach. 'kiwałam' się z tobą, chcąc zabrać ci piłkę, nie udało się. byłoby okej mimo wszystko, gdyby kumpel nie powiedział 'prawie go miałaś'. odpowiedziałam tylko w myślach 'miałam. nie udało się dokładnie tak samo, jak moje 'kiwanie' się z nim.', i rozbeczałam się jak dziecko, gdy stłucze sobie kolano.
|
|
 |
|
nie wiem już co mam myśleć, co czuć, kocham cie czy nie? w sumie to spędziliśmy dzisiaj cały dzień i tylko raz gdy spojrzałam ci w oczy pomyślałam, że mogłoby być jak kiedyś.
|
|
 |
|
sam powiedziałeś, żebym nie pisała, do kogoś, że wychodzę na miasto, sp, do parku Z TOBĄ, więc teraz nie miej pretensji, że zapisanego ciebie na gg mam 'NIKT', na formspring'u jak się pytają z kim spędziłam odpisuje, że z NIKIM. więc lepiej zastanów się a potem mów, bo potem tego nie cofniesz. pamiętam każde słowa, a szczególnie wypowiedziane z twoich ust. już zawsze będziesz dla mnie NIKIM.
|
|
|
|