 |
|
cholernie Cię kocham. nieważne gdzie jesteś, jak bardzo się zmieniłeś i czy czujesz to samo do mnie. kocham i tyle.
|
|
 |
|
myślisz, że mi to lotto, ale nie. boli mnie, że jesteś z Nią, nie ze mną. to ja byłam pierwsza. nienawidzę Cię, nienawidzę.
|
|
 |
|
miłość to zło, a ja lubie zło
|
|
 |
|
Jesteś moim uzależnieniem. Najsłodszym rodzajem czekolady, rozpływasz się w ustach dając moim zmysłom mnóstwo przyjemności. Nie mogę dac sobie z Tobą spokój, bo z uzależnieniem nie można walczyć, to i tak wraca. Nie wytrzymuję tygodnia bez Ciebie, po prostu muszę poczuć Twój dotyk. Kocham ten moment kiedy Twoje ręce błądzą po moim ciele, próbują być w wielu miejscach naraz. Wtedy ja obejmuję Cię i przyciągam mocno, wiem, że jesteś tylko mój. Jesteś moją własną najlepszą, najcudowniejszą czekoladą. Tylko na mnie tak działasz i nigdy na nikogo innego, jesteś mój. Naznaczyłam Cię odgryzając kawałek, teraz wiem, że nikt przecież nie będzie chciał takiej na oko, wybrakowanej czekolady. Tylko ja wiem jaki jesteś naprawdę:)
|
|
 |
|
Tak bardzo chciałbym widzieć cię więcej i częściej, trzymać za rękę, łapać powietrze, opowiadać ci jak bardzo zwariowałam.
|
|
 |
|
ja nie kłamie, ja tylko ukrywam prawde
|
|
 |
|
chciałabym byś był blisko mnie, wtedy mogłabym Cię zatrzymać, a tak.. zabawiłeś się, Skarbie.
|
|
 |
|
na życzenie.. / jesteś daleko, za daleko. nie widujemy się, nie czuję Twojego dotyku, nie całujesz mnie namiętnie. zazdroszczę moim koleżankom, które mają drugą połowę przy sobie, dlaczego los skarał mnie na takie cierpienie? rozmawiamy godzinami. skype, gg, rozmowy telefoniczne, esemesy - to całe moje życie. przymykam oczy, słucham naszych piosenek lub Twojego głosu, wyobrażam sobie, że jesteś tuż obok, rozpływam się. to takie nierealne, ale wiesz, jestem przekonana, że wkrótce się zobaczymy i moje marzenia się spełnią, a uśmiech nie zejdzie z mej twarzy przez długi czas.
|
|
 |
|
intuicyjnie czułam, że to nasze ostatnie spotkanie. był zbyt poważny, nie powstrzymywał śmiechu na widok mojej zamyślonej miny, wręcz przeciwnie zrobił podobną. przerażona całą sytuacją (stanie w parku, podczas ulewy nie jest normalne, rozsądne) rozpłakałam się jak dziecko. serce biło mi szybko, a dłonie mimowolnie zacisnęły się. odliczałam sekundy, minuty do końca tej udręki. przemówił swym słodkim, upajającym głosem. 'kocham Cię' - powiedział i przytulił mnie mocno, jak ukochaną przytulankę na dobranoc, w dzieciństwie. pomyliłam się, na szczęście.
|
|
 |
|
byłam niezawodna, czuwałam przy Tobie w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w smutku. przynosiłam Ci, Twoje ukochane gorące kakao, otulałam malinowym kocem. zasypiałeś traktując moje kolana jak poduszkę, a ja siedziałam w bezruchu, by przypadkiem Cię nie obudzić. po kilku miesiącach dopasowywania się, do Twoich zachowań, stwierdziłeś, iż jestem za spokojna, że brak mi szaleństwa. zapomniałeś jednak jak sam strofowałeś mnie za wybuchy śmiechu na szkolnych korytarzach, za zabawę w ciuciubabkę z młodszym bratem. mówiłeś - ach, jakie dziecko z Ciebie, a potem sam tego wymagałeś.
|
|
 |
|
a w walentynki, pójde kupić czerwoną róże, smaczne wino, i papierosy na stacji, a potem udam się w jakieś bezludne, ciche miejsce- z dala od tego dnia przesłodzonego 'miłością'.
|
|
|
|