jesienny wieczór, piękny zachód słońca, Ty i Ja. siedzieliśmy na zielonej jeszcze trawie. przed Nami ognisko, do którego dorzucaliśmy co jakiś czas kawałki drewna. zbliżyłeś Swoje usta do Moich i delikatnie musnąłeś Moje chłodne wargi. wystraszyłeś się, bałeś się, że może tego nie chcę. po chwili jednak zbliżyłam się do Ciebie, i złączyłam Nasze usta w jedną całość. // te chwile nigdy nie wrócą. // K
|