Z jego strata się pogodziłam, najwyraźniej nie byliśmy sobie pisani. Najgorzej boli mnie myśli, że mogę stracić ją-najlepsza przyjaciółkę ,która pomimo braku rodzeństwa jest dla mnie jak siostra. Z dnia na dzień coraz bardziej oddalamy się od siebie. I kto lub co to spowodował? miłość. ta cholerna miłość niszczy wszystko. Ja zawsze starałam się nie stawiać jego ponad wszystko..kiedy tylko potrzebowała zawsze znalazłam dla niej czas. a ona? kiedy mamy się spotkać wykręca się, zmyśla a i tak wychodzi na to, ze czas spędza z nim. to tak cholernie boli bo wiem, ze nic nie mogę zrobić. nie mam już siły walczyć, zbyt długo się starałam. tylko kto będzie ja pocieszał gdy się rozstaną? Czego z całego serca im nie życzę. Teraz pozostaje mi tylko czekać..czekać aż sobie o mnie przypomni i myślę, ze jeśli ten moment nie nadejdzie to trzeba będzie żyć dalej.
|