tak bardzo chciałam czuć twoją bliskość, tak bardzo łaknęłam twojego towarzystwa, tak bardzo miałam nadzieję spotkać cię nawet przypadkiem. a gdy pewnego dnia spojrzałeś na mnie tak niezwykle, a twoje czarne niczym węgiel oczy rozbłysły podeszłam by musnąć wargami twoje usta,nie odepchnąłeś mnie i nie przyciągnąłeś do siebie, nie pachniałeś ja zwykle tym samym, ostrym zapachem samochodowym lecz wypalonym papierosem i ulubioną gumą do żucia. uniosłeś rękę, przyłożyłeś ją do mojej szyi w geście jakbyś chciał mnie dusić, jednym szarpnięciem uniosłeś moją twarz, pocałowałeś mnie w czoło, tak delikatnie jak ojciec potrafi całować córeczkę. zapach z twojej czarnej szwedki się nasilił, a ja zrozumiałam, że cię kocham.
|