Może nie był Bogiem wersów ale miał szczere intencje, dziś na podium, kondukt wieńców, przemierza z nim przez arterie, wystarczył mu jeden bit, aby zachwiać rzeczywistość, na jego pogrzebie grali Greyn od Noona który mówił za to wszystko, przemierzali w deszczu moknąc patrzyli na jego trumnę, było na niej napisane 'w waszych sercach nigdy nie umrę', i gdy schodził piętro niżej aby zostać przysypanym, wszyscy których w życiu spotkał, wspominali jego plany, każdy z nich płakał wylewnie, ukrywając swe łzy w deszczu, a ci najbardziej zawzięci klękali oddając cześć mu, to był zwykły chłopak, niby zwykły jednak wyjątkowy, każdy kto poznał go bliżej, nie mógł się bez niego obyć, ale umarł w świadomości że jest gotów aby zginąć, bo ten czas który go leczył, dawno na dobre przeminął, czas na niekorzyść złorzeczył, aby chwilę tę przewinąć, to co po nim dziś zostało to ból i cierpienie, miłość... //kapee
|