 |
|
a wieczorami wtulając się w poduszkę, zamykam oczy, staram się oszukać własną podświadomość. przypominam sobie zapach twego ciała, ciepło dłoni. to nie takie trudne, od kiedy pozwoliłeś poznawać się kawałek po kawałku, tak powoli zadurzając się coraz bardziej. wyobrażam sobie ciebie obok, smak twych ust, które tak bardzo uwielbiałeś zatapiać w moich, łącząc je w jedną całość. ramiona, w których budziłam się każdego dnia i ten cudowny uśmiech, zadedykowany tylko dla mnie.
|
|
 |
|
jak to ma wszystko tak wyglądać to ja dziękuję, zakocham się w serze, albo kromce z nutellą.
|
|
 |
|
- czy ty zawsze będziesz z nią chodził? - nie. - jak to? - kiedyś się z nią ożenię!
|
|
 |
|
bywają ludzie tak głupi, że gdyby jakaś myśl pojawiła się na powierzchni ich umysłu, popełniłaby samobójstwo, przerażona swą samotnością
|
|
 |
|
https://www.cda.pl/video/128144064f/vfilm
|
|
 |
|
zrozumiałam, że ci nie zależy, bo gdyby ci zależało to próbowałbyś, starałbyś się i szukałbyś jakiejkolwiek drogi do mnie, nawet jeżeli prowadziłaby przez piekło.
|
|
 |
|
sama nie wiem dlaczego dałam ci kolejną szansę. może myślałam, że tak będzie lepiej, że twój powrót uleczy moje serce i duszę, że wreszcie będę szczęśliwa. myślałam, że byłam zakochana, ale gdybym kochała nie miałabym tylu wątpliwości. teraz jestem pewna, że to był błąd, ale wtedy byłam naiwna i omamiona twoimi słowami.
|
|
 |
|
pierwsze tygodnie po twoim odejściu? przyznaję były trudne. może nie było po mnie tego widać, ale ja naprawdę cierpiałam. nie, nie żaliłam się, bo i po co? nikt nie był mi w stanie pomóc, musiałam sama jakoś uporać się z tą stratą. przyjaciele próbowali mnie wesprzeć, jednak ich słowa na nic się nie zdały, ja nie potrafiłam uwierzyć, że kiedyś będziesz mi obojętny.
|
|
 |
|
zrozumiałeś swój błąd i zacząłeś żałować. nagle zaczęły szargać tobą wyrzuty sumienia. jednak na nic nie zdały się twoje marne przeprosiny, bo ja układam sobie życie bez ciebie i radzę sobie z tym całkowicie dobrze.
|
|
|
|