 |
|
https://odysee.com/
https://www.youtube.com/watch?v=ls55pcfS48I
|
|
 |
|
Wychodzisz z tramwaju. nie mogę oddychać. Widzisz mnie, uśmiechasz się, już nie stoję na chodniku, unoszę się, już jestem Twój z całą potęgą, która czekała na Ciebie. Ciało jest niezniszczalne, serce pisze myślom błyskotliwe pytania i odpowiedzi. Zanim usłyszymy refren jesteś moją, zaklinam Cię każdym słowem, gestem, spojrzeniem. Pragnienia stykają się ustami, czujemy to samo. Teraz pozostało udawać, że cieszymy się muzyka inną niż tą, która grają nasze myśli. Odwożę Cię a Ty, chcesz być blisko aż trudno zmieniać biegi. Stoimy tam, a twoi rodzice patrzą jak kochasz mnie, jak kocham Cię tymi oczami połączonymi zaledwie opuszkami palców, które nie chcą odpuścić tego wieczoru. Dobranoc, niech sen przyniesie nam ulgę i połączy nas jak najprędzej.
|
|
 |
|
Och, twoi rodzice są u Ciebie i będą chcieli mnie zobaczyć kiedy Cię odwiozę. No i fajnie, podziękuję im, że pomogli Ci zostać tak cudowną dziewczyną. Serio, chyba ich uściskam i ucałuję.
|
|
 |
|
PIĆ PIERDOLIĆ I NIE ROBIĆ
|
|
 |
|
https://mine2eth.com/?ref=3892698132
|
|
 |
|
co noc siadam z lampką wina przed lustrem i rozmawiam do dziewczyny, która siedzi naprzeciwko mnie. tak, tylko jej w dzisiejszych czasach mogę się zwierzyć.
|
|
 |
|
bądź moim sidem, ja będę twoją nensi, założę różową sukienkę i pobawimy się w dirty dancing.
|
|
 |
|
mogłabym być słodka i nie rzucać się wcale, i gdybym była ciastem wylizałbyś talerz.
|
|
 |
|
miała zaledwie osiem lat, a już wiedziała, że gdy tata daje stówę - nie ma co liczyć na wspólny spacer, czy niedzielne popołudnie. automatycznie brała pieniądze, chowała do skarbonki, pełnej banknotów i zamykając się w pokoju, szeptała "dziękuję za miło spędzony czas, tato".
|
|
 |
|
byłaś najlepszą laską w szkole. nosiłaś tylko markowe ubrania. byłaś rozchwytywana przez facetów. spotykałaś jego. widywaliście się codziennie. stroiłaś się specjalnie dla niego. chodziliście do klubów - nadal błyszczałaś. koleżanki zazdrościły ci szczęścia. po szkole latałaś uśmiechnięta, nikt nie miał już szans by cię zdobyć. minął miesiąc, góra dwa. znudziłaś mu się. zaczął cię olewać. chodząc po szkole, z twarzy zniknął powoli uśmiech. ubrania nie grały już głównej roli - nawet szeroki, stary sweter był dobrym wyjściem. spotkaliście się raz na weekend. w końcu zerwał z tobą. na drugi dzień widziałaś go z inną. w najlepszej sukience usiadłaś pod płotem, pijąc wódkę. po policzkach spłynęły czarne łzy - nic już się nie liczy. przestałaś błyszczeć. zniszczył cię.
|
|
|
|