 |
|
Czy cieszyć się chwilą to źle, czy nie wiedzieć kiedy i gdzie, nie uwodzi jak klejnotów czar, czy nie lepiej lecieć jakby to był dar, zapomnieć o rozumie szeptach, rozsądku "nie!" podeptać, zakochać się tu i teraz, i w sposobach nie przebierać?
|
|
 |
|
Czas wyjść i narobić trochę bałaganu, spojrzeć w oczy i poprosić o numer jak to robili przodkowie, w świetle dnia, w podmuchach wiosny, z zapachem kwiatów zmieszanych z perfumami, przejść się nad rzeką i zczytać z ust prawdę jej słów
|
|
 |
|
Jakbym chciał tylko rozmawiać, to bym zadzwonił do brata, jakbym chciał tylko seksu, to bym poszedł na dziwki.
|
|
 |
|
Byłem szczęśliwy, zakochany, smutny, rozczarowany, rozżalonyna, teraz jestem po prostu wkurwiony. Straciłem na Ciebie tyle czasu i sił. Dosyć idę cieszyć się wiosną.
|
|
 |
|
musimy się przyzwyczaić do tego, że przed najważniejszymi skrzyżowaniami naszego życia nie ma żadnych znaków ostrzegawczych
|
|
 |
|
Zawiodłem się, tak cholernie zawiodłem, że nawet teraz po dwóch piwach nie napiszę, choć tęsknie za tym światłem, które tworzyło się kiedy byliśmy, kiedy rozmawialiśmy, nigdzie tego nie odnajdziemy, z nikim innym, jaśnieliśmy nawet podczas kłutni, uśmiechaliśmy na myśl o kolejnym dniu razem, a potem odwróciłaś się, przestraszyłaś ścieżek, które były zbyt wspaniałe. Dałem tak wiele, tak wiele chciałem Ci dać i strzepnęłaś to niczym insekta, całą moją wolę, radość i rozpędzone myśli. Nic mi nie zostało, na oparach piszę tu skargi gdy serce twardnieje.
|
|
 |
|
Wiem, że nie zawołasz za mną, nie obejrzysz się. Jesteśmy zbyt podobni, odejdziemy żałując każdego kroku.
|
|
 |
|
Kiedyś staniesz się kolejnym wspomnieniem, będę uśmiechał się na myśl o tym bólu. Na cóż mi takie dni.
|
|
 |
|
Mówiłem, że te piękne słowa nie były moje. Razem pisaliśmy wszystkie wspaniałe chwile, wysasadzane klejnotami emocji. Próbowałem, tak bardzo starałem się odnaleźć je znowu bez Ciebie. Nie mam już sił, wyczerpany dawaniem, nie otrzymując nic w zamian. Odnalazłem Cię zbyt późno, odnalazłem Cię i musiałem zostawić. Jak iść dalej nie oglądając się wstecz, jak iść kiedy wszystko przeminęło? Nadzieja głupców stawia za mnie kroki.
|
|
 |
|
Po co mi ci wszyscy ludzie? Każda rozmowa jest jedynie wypowiadaniem słów, każde spojrzenie patrzeniem. Usypiam pisząc, cedzę słowo po słowie, w samotności dźwięczącej Twoim imieniem.
|
|
 |
|
Wzywa słońce, wzywa ogród, wzywa las, pędzę chwytać wiosny czas, wzywam moce drzemiące w cieniach drzew, wzywam zapachów lotny śpiew, wzywam losu uśmiechów dar, niech mnie pochłonie wiosny czar.
|
|
 |
|
Powiem Ci co jest gorsze od tego bólu i słów pisanych żalem, to brak słów mimo żalu, to ból który znikł i krąży po żyłach niemocą. Nie ma już o czym myśleć, wspomnienia odłożenie aby niszczały po kolei, nie ma po co krzyczeć gdy już nie ma nadziei.
|
|
|
|