 |
|
Rozdział zamknięty. Jeszcze tylko ten sierpniowy epilog. Ciekawe czy mnie zaskoczy, czy rozczaruje.
|
|
 |
|
Dokładnie rok temu wręczyłem Ci list który wszytko zaczął. Dziś napisałem wiadomość, która wszytko kończy. Rok iluzji, rok nauki, cierpienia, przemiany. Dla ciebie stracony, dla mnie to było szkolenie z którego wychodzę lepszy, silniejszy, mądrzejszy choć z obolałym sercem.
|
|
 |
|
Dałaś mi zazdrość, oskarżenia, kłamstwa, ciszę, manipulację, okruchy obecności i nazwałaś to miłością a kiedy odszedłem bo nie chciałem dalej twojej i mojej krzywdy, ty oskarżyłaś mnie o brak miłości, gdy ufałem, czekałem, byłem szczery i zawsze dla Ciebie aż wyniszczony, straciłem wolę życia. Uważasz, że nie doceniłem twojej miłości a ja myślę, że ty nawet nie wiesz czy ona jest.
|
|
 |
|
Nie potrafię być już tym gościem z przed kilku miesięcy. Wczoraj próbowałem ale już nie potrafię, zbyt dużo rozumiem, zbyt wiele się nauczyłem z błędów twoich i moich. Przynajmniej to wczorajsze spotkanie, będzie naszym mniej bolesnym pożegnaniem.
|
|
 |
|
Jeszcze nigdy nie żyło we mnie tak intensywnie tych dwoje. Ten prawy i mądry oraz ten popsuty i zakochany. Została mi ostania szansa dla tego drugiego i skorzystał z niej. Wszytko runęło, sumienie zostawiło ostrze w piersi, umysł przeklina mnie, bo oddałem głos słabości, miłości. Tłumaczę sobie, że musiałem bo potem byłyby za późno, że żałowałabym straconej ostatniej szansy ale przecież już żałuję, przecież już mam sztylet w sercu i opuścił mnie, opuścił mnie ten który nienawidzi głupoty. To nie ostatnia szansa to ostatnie potwierdzenie, że trzeba iść dalej choćby zupełnie samemu.
|
|
 |
|
„ Emocje, które wydają się dawno minione, często wciąż żyją w nas – cicho, głęboko, ale prawdziwie. Czasem nie jesteśmy ich świadomi, jakby były ukryte pod powierzchnią codzienności. Jednak jedno spotkanie czy nieoczekiwane wydarzenie może je obudzić z głębokiego snu…
|
|
 |
|
Znowu małe rzeczy cieszą, małe niespodzianki od życia, które dla innych nic nie znaczą, ale mi pozwalają wracać do żywych.
|
|
 |
|
czasem człowiek ma ochotę tak po prostu spakować się i wyjechać. gdzieś na bezludną wyspę, do leśnej chaty, w pizdu. odciąć się od gadającego świata. od ludzi, którzy mnożą nasze paranoje, którzy nas niszczą, którzy podcinają nam skrzydła. odciąć się od gwaru i plastikowej bylejakości, od sztucznych uśmiechów, problemów, które piętrzą się jak brudne naczynia w zlewie. czasem człowiek ma ochotę tak zwyczajnie i po prostu olać to wszystko, co mu nie służy. co sprawia, że zaczyna wariować
|
|
|
|