 |
|
Nic więcej się nie może zdarzyć poza spojrzeniami. Chciałbym coś powiedzieć ci miłego ale nie ma jak. Omijamy się jak obcy żeby więcej już nie zniszczyć. I marzymy, że najlepsi bylibyśmy razem.
|
|
 |
|
Mówią, że wszytko możesz, wszytko można zmienić ale nie wszystko, czasami jesteś w pułapce swojego życia i znowu mówią, że jak nie możesz pójść inną drogą to zrób wszytko żeby iść nią jak najlepiej. A co jeśli to nie wystarcza, jeśli zrobiłem już wszytko, dałem z siebie wszystko, poukładałem wszytko, wg. mądrych zasad a wstaję rano i żałuję że otworzyłem oczy. Wiem już, że ucieczka prowadzi do nikąd, że uleganie przyjemnością to ucieczka, że szukanie radości w zakochaniu to wielkie rozczarowanie a ciężka praca i zasady dają spokój ale nie radość. Widzę ludzi uśmiechniętych ale udają, albo są młodzi, albo żyją w iluzji jak kiedyś ja. Nie znam chyba nikogo szczęśliwego, ale może znam zbyt mało głupich, albo może zbyt mało prawdziwie mądrych.
|
|
 |
|
Nic tak nie przywołuje uczuć jak muzyka, czasami przypominam sobie przeszłość, która przepływa przeze mnie dźwiękami, czuję w sobie poblask kolorów, uśmiechów. Trochę tęsknię, jak za snem, który był tak miły, że człowiek żałuję, że otworzył oczy.
|
|
 |
|
Szukam szczęścia w każdym dniu, już nie fajerwerków przy tobie, ale spokojnego płomienia we mnie, radosnych promyków od bliskich. I może nie uśmiecham się z takim blaskiem w oczach ale przynajmniej cieszę się z tego co autentyczne.
|
|
 |
|
Dziś nawet przejeżdżałem przez miejsca w których widywałem Ciebie, tuliłem, dotykałem. Przez miejsca gdzie wypowiadałaś kłamstwa, manipulowałaś i robiłaś mi mętlik w głowie. Nie wiem czy byłem tam przypadkiem, czy dlatego, że miałem okazję. Nie wiem czy chciałem Cie spotkać czy się tego obawiałem. Wiem, że nigdy bym nie odszedł gdybym mógł Ci wierzyć i wiem jak bardzo wierzyć nie powinienem.
|
|
 |
|
Ja bym bardzo chciała tam wrócić, ale mam gdzieś z tyłu głowy, że powrót tam nie oznacza powrotu do starego życia.
|
|
 |
|
Ile można znieść życia bez życia, ile jeszcze sił zostało dla innych w sercu, które już dawno nie bije. Jak dalej iść kiedy, nie można patrzyć na świat, jak poczuć cokolwiek, kiedy nie sposób zachłysnąć się chwilą. Kiedy Bóg da mi odpocząć od moich marnych starań, kiedy zapomnę, że najlepsze co mnie spotkało, było iluzją. Stoję i patrzę na kolorowy zachód nad lasem, moje oczy chłodną barwy chmur, skóra czuje powiew lepszej pogody, wdycham zapach wiosny ale nie czuję nic, tak bardzo nic, że aż nie chcę się ruszyć, nawet drgnąć, tak dobrze mi nie czuć nic, że wskoczyłbym cały w tę nicość.
|
|
 |
|
Przez mgnienie oka, tak daleko, że nie mogłem dostrzec co mówią oczy ale tak blisko aby zauważyć, że się obejrzałaś, zabiło mi serce i ożyłem. Teraz wiem, że nigdy nie znikniesz we mnie, teraz wiem, jak bardzo muszę Cię unikać.
|
|
 |
|
Może to jest dobre, być tak zajętym, że na posłuchanie serca, przypomnienie marzeń i poczucie tęsknoty zostaje ta ostatnia chwila przed snem, która każdą, nawet najcięższą myśl unosi w końcu i rozwiewa w nieistotność, która zamyka powieki choć szukamy w ciemności uśmiechu ukochanej, która tuli szepcząc "odpuść" i nie można się oprzeć.
|
|
 |
|
Uciekam wciąż, od Ciebie, od bólu, od rzeczy niemożliwych a o których ciągle śnię. Uciekam mądrze, w opiekę nad słabszymi, w pracę i naukę, w inwestowanie w przyszłość i sprawy święte. Czasem myślę, że jest dobrze, że powinienem się cieszyć, że szczęście to mądre czyny ale wtedy oglądam się za siebie i widzę że wciąż jesteś, wciąż dogania mnie bezsilność i ból. Uciekam więc, uciekam wciąż.
|
|
 |
|
nigdy nie zrozumiem świata, w którym anioły odchodzą tak nagle, zostawiając nas z pustką, której nie sposób wypełnić, podczas gdy zło wciąż pewnie stąpa po ziemi
|
|
 |
|
Ten pieprzony wiatr rozwiał mi dziś wszystkie nadzieje, poza tą od Boga, nawiał mi w oczy wizjami za którymi mogę tęsknić, schłodził zapał by zrobić coś jeszcze, zamiast rezygnować. Tylko cuda mi zostały, wiara w cuda, bo w tym wiatrami motanym świecie nie mam gdzie iść, tylko usiąść i czekać na uśmiech z nieba.
|
|
|
|