 |
|
- płaczesz? - nie. ja tylko zbyt mocno kocham
|
|
 |
|
od tak zakończyłam ostatni dzień szkolny w tym roku z pizzą w ręce i ubrudzoną białą koszulą. z fałszem na konkursie i śnieżką za dekoltem. z dupskiem w śniegu i uśmiechem. tak po prostu ze wzrokiem wlepionym w jego stronę nuciłam pod nosem kolędy i łamałam zęby na cukierkach. obiecałam że nie będę, a mimo tego nie mogłam się powstrzymać. złamałam obietnicę, którą składałam kilka godzin wcześniej przed kubkiem herbaty i nietkniętego śniadania
|
|
 |
|
dziś wystarczy mi jedynie dwu godzinne ubieranie choinki. zjadanie pierwszych kawałków ciasta tłumacząc się że ja tylko próbuję czy przypadkiem nikt się nie otruję. jutro szybkie wrzucanie ciuchów do szafy, a zaraz kolejno wyjmowanie ich z powrotem na podłogę w celu znalezienia czegoś na kolację. kąpiel, coroczne niezmienne te same życzenia, zapełnienie żołądka, i kevin. krótka drzemka przed pasterką i marudzenie że chcę mi się spać. kolejno wrócę zbytnio pobudzona, aby tak po prostu znów położyć się do łóżka. zjem kilka kawałków ulubionego ciasta, i pooglądam horrory przez. a potem? potem poproszę ciebie. tak do poniedziałku, środy. do nowego roku. do końca świata, co?
|
|
 |
|
palił. na początku tylko parę na dzień gdzieś między śniadaniem, a późną kolacją. po tygodniu paczka była minimum. w końcu doszedł do dwóch na dobę. chłopak nie szanujący własne zdrowie. kretyn, głupiec? być może. ale palił, aby zmienić uzależnienie. aby jego głównym nałogiem stała się zwykła materialna rzecz wystawiona na półkach w sklepie, a nie jej ciepłe spojrzenie i szybko bijące serce w lewej piersi. kojący głos i najwspanialszy uśmiech jaki kiedykolwiek widział. kaszlał. jego płuca były w krytycznym stanie, tak mówiono. być może, ale on całym sobą wierzył że któregoś dnia wykaszle i serce z jej imieniem wyrytym na lewej komorze. absurdalne? - nie. to miłość jest absurdalna.
|
|
 |
|
jakiż świat staje się piękny, gdy wiesz że jutro w końcu zobaczysz swoje szczęście
|
|
 |
|
z biegiem czasu na te same rzeczy patrzymy już inaczej
|
|
 |
|
to dziwne, gdy wreszcie to tej drugiej osobie zależy bardziej
|
|
 |
|
Życie najpierw Cię pierdolnie, a potem zapyta " Co tak leżysz? "
|
|
 |
|
Ważne, że jesteś. Wiesz, że znaczysz dla mnie więcej. Bezpieczne w Twoich dłoniach bije słabe dziś serce, oddycha Twoim powietrzem. Chcesz tego, ja też chcę. To, co jest między nami wypełnia całą przestrzeń. Ponad tym jesteś Ty, jesteśmy my wtuleni w szczęściu, choć za oknem burzliwy wieczór, setki kropel deszczu, kilometry problemów, sto powodów, by odejść. Znalazłem jeden, dla którego chcę żyć - mówię o Tobie. Na pewno to wiem - chcę iść gdzieś tam, gdzie chcesz, śmiać się przez łzy, cieszyć z chwil z Tobą też. Dać Ci wszystko, przecież zasługujesz na tyle. To dla Ciebie, dzięki Tobie z Tobą, w Tobie żyję.
|
|
 |
|
tak naprawdę nigdy nie byłam rozsądna, raczej niezdecydowana i zakręcona. nawet z najmniejszymi sprawami potrzebuję oparcia, waham się nawet nad wyborem koloru farby do włosów.. zazwyczaj też to co mam za późno doceniam i przez to to tracę. jestem świadoma swego trudnego charakteru i współczuję osobom w moim towarzystwie, chciałabym też przeprosić za wszystkie krzywdy tych najbliższych, bo tych z którymi dzielę pół życia nigdy nie nazwę nikim. oj i zapomniałabym o gorących pozdrowieniach środkowym palcem dla frajerów, którzy mnie zranili
|
|
 |
|
nienawidzę gdy dziewczyny mówią, że każdy chłopak jest taki sam. gdy zrani ich jakiś koleś w którym były zakochane po uszy a one ryczą wyzywając wszystkich facetów od skurwysynów bez uczuć czy twierdzą, że nigdy żaden chłopak nie uronił przez nie łzy. dla mnie to jest dowód na to, że żadna z nich nie ma i nigdy nie miała przyjaciela przy którym była gdy zostawiła go dziewczyna, nie widziała jego łez i nie wyciągała z dołka. ja? nie raz w pośpiechu biegłam do przyjaciela i nie mówiąc mu 'będzie dobrze' po prostu byłam. miałam wielu chłopaków i wielu mnie naprawdę zraniło ale nigdy nie powiedziałam 'chłopaki nie mają uczuć, to zwykłe skurwysyny'
|
|
 |
|
O czym teraz pomyślałeś? Bo ja o Tobie, o Twoich słodkich dołeczkach, policzkach, które rumienią się gdy nasze palce tworzą plecionkę, o Twoich przebłękitnych oczach, które biją entuzjazem i miłością, o Twoim tonie głosu, gdy mówisz że jestem `tą jedyną`, jak bardzo mnie kochasz. O Twoich dłoniach, które nie raz
tak zmysłowo dotykają moich gorących, rozpalonych policzków. O Twoich wargach, które są tak bardzo spięte, gdy dotykają moich.
|
|
|
|