 |
|
lubię swoją drastyczną dietę, która polega na wciąganiu koki i nie jedzeniu przez cały dzień. i nie ma mowy o uzależnieniu - bo robię to co jakiś czas, a kontrolę w tej sprawie mam opanowaną do perfekcji. || kissmyshoes
|
|
 |
|
wyciągnęła nagle kilkanaście tabletek, chciał ją powstrzymać, lecz był tylko echem.
|
|
 |
|
wjebałem się do jej mieszkania, bez żadnego 'przepraszam' i 'proszę'. obijałem się o ściany i meble. czułem jeszcze wódkę w gardle. wybiegła do mnie ubrana w moją bluzę. 'piłeś...' wyszeptała i spuściła oczy. podniosłem nasze zdjęcie ze stolika. 'ładne, nie?' zapytałem i rzuciłem nim o ścianę. 'no, powiedz coś!' warknąłem i ścisnąłem jej podbródek. podniosła na mnie zaszklone oczy. czułem na dłoniach jej łzy. 'nie rób tak.' szepnęła, a ja powaliłem ją na kolana jednym uderzeniem. podniosła się. spoliczkowała mnie ciszą. dostała drugi raz, ale zanim upadła wziąłem ją w ramiona. 'kocham Cię. przecież wiesz.' szepnąłem jej we włosy. nawet w takiej chwili potrafiła się uśmiechnąć. to była prawda, kochałem ją nad życie. i jeszcze nigdy się nie skarżyła, nie odchodziła. zawsze była obok. z łzami na twarzy i ustach. to tak, jakby krzyczała mi do ucha. jakby krzyczała sercem. / just_love
|
|
 |
|
własnie wracałam do domu. zaczęłam grzebać w torebce w celu odnalezienie kluczy, gdy na mojej drodze stanęły znajome najki. podniosłam wzrok i zobaczyłam Ciebie. zbytnio nie wiedziałam jak się zachować, więc burknęłam 'siema'. popatrzyłeś mi w oczy i ze sztucznym uśmiechem spytałeś ' lepiej Ci teraz?'. nie rozumiałam kompletnie Twoich słów. ' że co?' - spytałam. ' no beze mnie, samej , niezależnie, nie?' - wydukałeś. nadal grzebiąc w torebce i wkońcu znajdując klucze popatrzyłam na Ciebie rzucając:' gówno prawda , było mi dobrze z Tobą' , po czym ominęłam Cię i otworzyłam drzwi do domu. zamknęłam je na klucz i skulając się obok drzwi w myślach dodałam:' weź wróc ' , chwilę potem ogarniając , że nie tak dawno wysłałes mi podobnego smsa. / veriolla
|
|
 |
|
Kolejny zjebany tydzień uważam za otwarty, poniedziałek z wtorkiem splątany w sieci kłamstw, środa z czwartkiem owinięta jarzmem zdrad . a piątek? o piątku szkoda nawet wspominać . / doyouthinkyouknowme
|
|
 |
|
oglądam zdjęcia, tej plastikowej panienki, czytam na odpowie jak twardo pisze - jestem dziewicą, to nic, że co tydzień widzę ją kiblu z kimś innym. śmieję się w głos. szkoda, że puściła się z moim najlepszym kumplem, który mówi mi wszystko. nabijam się z niej, prosto w twarz mówię, iż jest nieletnią szmatą, podpowiadam by brała za to pieniądze. parę tygodni później spotykam ją w centrum handlowym, ze starym dziadkiem. nie, to nie jej ojciec, wiem który to facet. kupuje jej najacze. posłuchała mojej ironicznej rady. pustaczek. / waniilia
|
|
 |
|
Z osobą , z którą kiedyś mogłaś przepisać całą noc na gadu , dzisiaj rozmowa wygląda tak : no . aha . nie . pa .
|
|
 |
|
'co Ty możesz wiedzieć o życiu?' - krzyknął. patrzyłam w Jego pełne nienawiści oczy, mając ochotę przypierdolić mu w morde. ' co mogę wiedzieć? to , że taki skurwysyn jak Ty nigdy nie powinien być ojcem' - krzyknęłam, z żalem w głosie. spojrzał na mnie nie potrafiąc wypowiedzieć ani jednego słowa - od tej pory ja nie jestem Jego córką, a On moim ojcem - prosty schemat. dla mnie jak nabardziej odpowiedni. || kissmyshoes
|
|
 |
|
absurdalne marzenia są dla mnie stylem życia od dnia, kiedy mnie opuściłeś. od teraz odliczam sekundy biegnąc wciąż, z nadzieją, że kiedyś Cię dogonię.
|
|
 |
|
trzęsąc się z zimna, umierając z tęsknoty, zastygając we własnych kroplach łez, w wannie wypełnionej krwią z mojego serca, zanurzona po samą szyję we wstydzie i poniżeniu przeżyłam dni pozbawione twojego zapachu.
|
|
 |
|
nigdy nie umiałam przyznać się do błędu, nigdy nie umiałam wypowiedzieć najprostszego, a zarazem tak głebokiego słowa "przepraszam". byłam zawsze osobą, która unikała kontaktu z drugim człowiekiem, bałam się tego, że będę kiedyś niemiłosiernie cierpiała, że będę wylewać tony łez, miałam wrażenie, że jeśli ktoś mnie zrani, to żadna osoba nie będzie wstanie mnie odratować, że zagubię się we własnej świadomości, szukając odpowiedzi na wiele pytań. to mnie przerastało. do czasu. kiedyś to spotkałam pewną starą panią, która przysiadła się do mnie na ławce w parku, spojrzała mi w oczy i powiedziała: "nie bój się kochaniutka, musisz najpierw zasmakować cierpienia, a później możesz mówić, że jesteś naprawdę szczęśliwa".
|
|
 |
|
połknęłam twoją duszę, zamknęłam ją szczelnie w swoim sercu, tym samym patrząc jak umierasz powoli tracąc zmysły. nie ukrywam - planowałam to od dawna. komiczne, a takie dramatyczne zakończenie życia. a teraz, proszę państwa, śmiech na sali. śmiejmy mu się w twarz, temu skurwielowi nie należy sie nic więcej.
|
|
|
|