 |
|
zwyczajnie doszłam do etapu w którym chcę odpocząć. usiąść ot tak na krawężniku, i przeczekać. odetchnąć, wziąć głębsze oddechy, pomyśleć. mam dość walki z myślami, walki z Nim, z życiem. dość wyrzutów o to, że nie walczyłam do końca, że tamtego wiosennego popołudnia tak po prostu zgodziłam się na koniec tego, co nas łączyło.
|
|
 |
|
W nocy, kiedy wszyscy już śpią. Cicho siadam na łóżku, wkładając słuchawki do uszu, lecą tam same smutne kawałki między innymi Chada - Rap zaufania. Biore mój ulubiony notatnik i wszystko co mnie boli przelewam na tą kartkę. Wszystkie bóle, smutki, rany. Sensem tego co piszę zawsze był on, a teraz? Pisze o pustce która codziennie mnie otacza, przyciska do ściany i mimowolnie dusi. Tak codziennie, wtedy prawda zlewa się ze smutkiem i dobija mnie jeszcze bardziej. [Jamaika.♥]
|
|
 |
|
nienawidzą nas. nauczyciele nas nienawidzą, bo bezwstydnie całujemy się na środku korytarza. sąsiedzi nas nienawidzą, bo puszczamy muzykę na full. ogólnie świat nas nienawidzi, bo nie takich miał nas w planie, nie tak chciał nas wychować.
|
|
 |
|
kucnął przede mną na tyle blisko, że dociskał swoje kolana do moich. bez słowa zakręcił wokół palca kosmyk moich włosów. - nie daję sobie bez Ciebie rady. - wyrzucił bez niepotrzebnych wstępów. - to nie miejsce na takie rozmowy, nie sądzisz? - unikałam Jego wzroku wlepiając swój w ludzi na korytarzu. - mam dzwonić? nie odbierasz. kiedy piszę tłumaczysz, że nie masz czasu. staję pod Twoim domem, ot tak, czy z różami, a Ty wciąż siedzisz w pokoju bez reakcji. więc gdzie jest odpowiednie miejsce? - wykrztusił i zniecierpliwiony zmusił mnie do patrzenia na Niego. - kocham Cię. - wymamrotał. skrzydła motylków zatrzepotały mi w brzuchu, gdy muskając następnie palcami mój policzek pocałował mnie, nie zważając na nauczycieli, na dzwonek na lekcję, na nic.
|
|
 |
|
bałam się, bo doskonale wiedziałam, że jest typem faceta w którym mogę się zakochać. nie pomyślałam tylko o tym, iż ten typ nie umie patrzeć na strach w oczach dziewczyny. i przytulił mnie czule, i przypadkiem wyswobadzając z uścisku zabrał mi serce.
|
|
 |
|
- gorąco mi jest! - rzucił w trakcie informatyki odchodząc od okna w między czasie ściągając bluzę. wtykając nos w zeszyt i studiując temat uśmiechnęłam się pod nosem. - koszulkę też zdejmij. - po czym bezcenne zdziwieniem kiedy siedział w samych jeansach rozpinając spodnie, a gdy lekko pociągnęłam Go za szlufkę, zaczął się drzeć na całe gardło. - o jezu, jezu, nie ruszaj! wiesz jakie mam łaskotki na penisie?!
|
|
 |
|
entuzjazm przeminął, radość uciekła. dziękuję, dobranoc.
|
|
 |
|
powiedz mi, na czym to wszystko polega? na olewaniu siebie i czekaniu na to, kto pierwszy się odezwie? na kilku smsach i paru spotkaniach? na samych słowach? nie masz czasu? ciągle jesteś gdzieś, dla kogoś. ale nie dla mnie. zrezygnuj z czegoś. nawet jeśli tym czymś miałabym być ja. nie chcę kolejnej fikcji. to czyny świadczą o nas, kocie. więc zastanów się czym jest dla ciebie, ten pożal się Boże, związek. Decyduj..
|
|
 |
|
Patrzę na Ciebie pożądanym wzrokiem, bardzo dokładnie. to wszystko jest jakieś bez wyrazu. nie widzę Twojego uśmiechu i pełnych radości źrenic, ale nie wyglądasz na smutną. twoja bluzka już nie układa się tak idealnie. masz brązowe włosy spływające po ramionach. i długą grzywkę, tylko nie odgarniaj jej tak na bok, tak jest ładniej. i zielone oczy, z brązowymi prążkami na lewym. pewnie mało kto to dostrzega, albo i nikt. troche zaczerwieniony nos. podpierasz jak zawsze brodę ręką z czerwonymi paznokciami. szkoda tylko, że nie można z Tobą porozmawiać i Cie dotknąć, bo tylko odbijasz się w lusterku, gdy w nie spoglądam. /podobnopopierdolony
|
|
 |
|
Od tamtej pory mam wrażenie, że żyję za karę. Znienawidziłam każdą rzecz, każde miejsce, które wiążę ze sobą jakieś wspomnienia. Nie znoszę poranków. Każdy kolejny dzień staje się dłuższy niż poprzedni. Nie wiem co u ciebie, gdzie jesteś, kto teraz zasypia w Twoich ramionach, kogo trzymasz za rękę.. Chciałabym Cię przypadkiem spotkać, znów spojrzeć w Twoje oczy, nic więcej. Tęsknię za nimi. | unvai
|
|
 |
|
szkoda że nie ma takiego zaklęcia dzięki któremu byś mnie pokochał .
|
|
 |
|
moje prawdziwe oblicze jest niewidzialne
|
|
|
|