 |
|
chodź, naprawimy wszystko.
|
|
 |
|
- a jakie jest Twoje największe marzenie? - zapytała mnie wychowawczyni. spojrzałam ku ławce w której siedział. złapał mój wzrok. uniósł brwi z tym cwaniackim uśmiechem. uśmiechnęłam się, wydając odgłos lekkiego westchnienia. pokręciłam głową, odwracając się do nauczycielki. nie mogłam dłużej patrzeć na Jego tęczówki, miały za dużą moc. - umrzeć. - odpowiedziałam
|
|
 |
|
czasem lepiej się oszukiwać, czy żyć w nieświadomości. czasem prawda może zaboleć zbyt bardzo.
|
|
 |
|
są bariery, których się nie przekracza. są uczucia absolutnie zakazane
|
|
 |
|
w necie - photoshop. w rzeczywistości - tapeta. i to chore zapewnianie 'jestem w stu procentach sobą'.
|
|
 |
|
przyrzekniesz, że nigdy, przenigdy nic dla Ciebie nie znaczyłam? no właśnie.
|
|
 |
|
może się zamienimy? ja stanę się nieczułym draniem, a Ty osobą, która przez niego cierpi. byłoby przyjemnie, nie sądzisz?
|
|
 |
|
dla Niej wyznawanie najpiękniejszego uczucia - dla Niego czyste pierdolenie głupot.
|
|
 |
|
miał takie chore przyzwyczajenie do wpieprzania się w moje życie, kiedy tylko zaczynało mi się układać.
|
|
 |
|
'Ulubiony sport: zaliczanie dziuń. Hobby: ranienie. Cel życiowy: przelecieć jak najwięcej.' - czyż nie, kochanie?
|
|
 |
|
- a kiedy poczułaś, że powinnaś z Nim zerwać? - wtedy kiedy częściej Go nienawidziłam i miałam dosyć, niż kochałam i chciałabym być wtulona w Jego ramiona dwadzieścia cztery godziny na dobę.
|
|
|
|