 |
|
dziewczyno! ogarniesz się. zapomnisz o tamtym skurwysynie, zaczniesz przesypiać noce , do czasu .. aż nie poznasz kolejnego. / veriolla
|
|
 |
|
Klęczała nad chłopakiem próbując przywrócić go do życia. 'Nie waż się tego robić! Nie waż się!' Krzyczała. Nie miała siły, ale wciąż reanimowała. Wiedziała, że to nic nie da. Usłyszała karetkę na sygnale. 'O! Słyszysz? Już jadą.' Zaczęła szlochać. Łzy zlewały się z deszczem. Usłyszała głos lekarza. 'To nic nie da.' Ani na minutę nie przestawała. 'Jak to? Przecież on żyje. On da radę! Jutro ma urodziny, zrobiliśmy mu niespodziankę, on da radę!' Lekarz dotknął jej ramienia. 'Połamiesz mu żebra.' Nie zwalniała tempa. 'On da radę.' Lekarz skinął na jakiegoś wyrośniętego gościa, który odciągnął ją od chłopaka. 'Ej, puść mnie! On żyje! Musimy tak robić, odejdź! On żyje!' Spojrzała na mężczyznę zapłakanymi oczyma. 'On żyje. Żyje.' Uklękła na ziemi. 'Musi żyć...' /just_love.
|
|
 |
|
Zaczęła biec. Krople deszczu raniły w twarz, płakała. Złapał ją za łokieć. 'Puść mnie!' Krzyknęła. 'Nie.' Odpowiedział spokojnym głosem. 'Puść mnie, powiedziałam!' Wyrwała się, ale już nie uciekała. 'Czego Ty ode mnie oczekujesz, hm? No czego, pytam?!' Spuścił wzrok. 'Wybacz mi.' Zaśmiała się sucho, choć z oczu poleciały kolejne łzy. 'Nie waż się mnie o coś takiego prosić. Ty nie istniejesz dla mnie i wbij sobie w końcu do głowy, że ja nie istnieję dla Ciebie!' Znów ją złapał. Deszcz obmywał mu twarz. 'Nie mów tak! Dobrze wiesz, że jesteś tylko Ty!' Spojrzała na niego z furią w oczach. 'Idź może do domu i sprawdź, czy ktoś nie leży w Twoim łóżku.' Znów wyrwała rękę. Odwróciła się i zaczęła iść w przeciwną stronę. Wiedziała, że on już za nią nie pójdzie. Tracąc go z oczu, oparła się o ścianę jakiegoś budynku. Schowała twarz w dłoniach. Zagłuszała krzyk, który rozrywał płuca. /just_love.
|
|
 |
|
Polonistka wywołała do odpowiedzi. 'Numer 15 i 25!' Zapraszam.' Wstaliśmy oboje z zajebiście wściekłymi minami. 'Nie będę Was dziś pytać. Wyobraźcie sobie, że jest między Wami konflikt dotyczący czegoś ważnego. Zagrajcie to.' Spojrzeliśmy na nią zdziwieni, wciąż staliśmy w ciszy. 'No już. Zacznij od słów: Jak mogłeś?!' Pogoniła mnie. 'Jak mogłeś?' Oczy momentalnie mi się zaszkliły. Nie odpowiedział. 'Jak mogłeś to zrobić?!' Wziął głęboki wdech. 'Przepraszam.' Wykrztusił gryząc wargę. 'I co? Mam Ci się rzucić na szyję? Nie przepraszaj,jeśli nie rozumiesz definicji tego słowa.' Wkurzył się. 'Dobrze wiesz, że to nie moja wina! To była impreza. Byłem nawalony, z resztą nie byliśmy ze sobą.' Otworzyła szerzej oczy. 'Nie? Aaa, to sorry. Pomyliłam bieg zdarzeń.' Nauczycielka patrzyła na nas z niedowierzaniem. 'Dobrze. Usiądźcie do ławek. Muszę Wam powiedzieć, że było widać w tym prawdę.' Spojrzał na moją twarz wykrzywioną bólem. Musiałam wyjść z sali. /just_love.
|
|
 |
|
to, że do Ciebie nie piszę, nie znaczy, że nie tęsknię.
|
|
 |
|
- narysowałam zielone serce z jego imieniem w środku. - dlaczego zielone? - bo podobno zielony to kolor nadziei
|
|
 |
|
miłość jest przereklamowana.
jak vanish. niby różowa siła.
a różowe tylko opakowanie.
|
|
 |
|
tymbark radzi ' wal śmiało ' serce mówi ' na co czekasz ' przyjaciółka mówi ' nie masz nic do stracenia ' rozsądek podpowiada ' lepiej nie.. '
|
|
 |
|
[...] zawsze istnieje możliwość pomyłki co do ludzi, których kochamy. To najgorszy błąd, jaki można popełnić...
|
|
 |
|
Cholerny ucisk w klatce piersiowej,
smutne oczy, udawany uśmiech,
powracające uczucie zagubienia i
bezradności, znasz to?
|
|
 |
|
Chcę siły ognia,
Chcę siły ognia,
By płonąć jasno jak pochidnia
Chcę siły ognia,
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,
Miłością najgorętszą płonąć jak pochodnia,
Chcę siły ognia.
Chcę siły ognia,
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,
Miec wiare w ludzi nawet kiedy błądzą co dnia
Chcę siły ognia.
|
|
 |
|
'Usiądź. Opowiem Ci jak bardzo Cię
zranię, w którym miejscu wbiję nóż i
gdzie najbardziej zaboli. Usiądź. Pokażę
Ci jak długo potrafisz umierać, jak głośn
o potrafisz krzyczeć, opętany bólem
płakać. Usiądź! Otworzę Ci bramy do
piekła raju..'
|
|
|
|