 |
|
codziennie tęsknię z nim po raz ostatni, codziennie widzisz spływające po mych policzkach łzy, wyryte żyletką jego inicjały na nadgarstku i krew na łazienkowych kafelkach, codziennie, po raz ostatni. | endoftime.
|
|
 |
|
myśląc o przyszłości mam ochotę zaśmiać się światu w twarz. zapalam kolejną fajkę - znów zaczynam od nowa.
|
|
 |
|
pozwól, że odpłynę, a ty znikniesz razem z dymem.
|
|
 |
|
nie widzę sensu w tym, aby każdego dnia wstając uśmiechać się do siebie, z blaskiem w oczach iść do przodu, nie zwracając uwagi na to co otacza. codziennie zatracać się w nadziei, że może jednak coś sprawi, że nagle zda sobie sprawę z tego wszystkiego, z tego, że szczęściem dla niego była moja obecność, mój uśmiech, oddech, i wróci przepraszając za każdą mą łze i krople krwi na mych nadgarstkach. nie widzę już sensu w tym by nadal żyć, by oddychać, tak swobodnie jak kiedyś, kiedy te nawet najmniejsze szczegóły w mym życiu, nie były brane pod uwagę. | endoftime.
|
|
 |
|
podobają mi się chłopaki z długimi włosami lub w dredach. a gdy grają na gitarach elektrychnych w czarnych koszulkach to już całkiem, może to nawet lepsze od szerokiej bluzy i dresów? tak, myślę, że tak. + lubie wczorańszy dzień.
|
|
 |
|
Za uśmiech nie ma forsy, za dupę nie ma braw. Za dobry rap są propsy, za zdradę kop na twarz.
|
|
 |
|
Synu, wytęż słuch, to kilka szczerych słów, tutaj zwykła codzienność, to nie fabryka snów.
|
|
 |
|
razem tak wiele, choć obiektywnie prawie wcale, ale piękna była każda chwila spędzona razem..
|
|
 |
|
nie jeden grzech popełniony na mym koncie, Boże chroń mnie
bo nie raz błądze w świecie, gdzie rządzi przemoc, gdzie rządzą pieniądze
|
|
 |
|
ziom, weź nie pękaj, masz możliwości sporo, jednak musisz parę rzeczy pojąć, w zgodzie z samym sobą, dzięki wyborom, które pozwolą przejść tą droge godnie, z uniesioną głową.
|
|
 |
|
ej, elo pierdolnij się w łeb, czego chcesz zastanów się chłopcze. ustawić się dobrze? bardzo mądrze.
|
|
|
|