 |
|
dożylnie fatalizm w największych dawkach
|
|
 |
|
odchodzisz i wracasz i wracasz by odejść, jesteś nikim lub tchórzem, jak wolisz
|
|
 |
|
poduszek sto, poduszek milion, zapadam się powoli, nie chcę wracać, bo to boli i śnie mój sen, sen na jawie, pozostanę w nim tak długo, jak tylko potrafię
|
|
 |
|
krew mi się ścina, jak u Ciebie widzę łzy, pójdę za Tobą nawet w najgorszy syf !
|
|
 |
|
nienawidzę za to siebie, życia i całego świata
|
|
 |
|
nie zasługuje wcale na medal, sama się w tym gubię, bo nie mogę już wykrzesać tego czym się cieszą ludzie
|
|
 |
|
to na nic Panie, proszę dodaj mi odwagi, abym mogła zmienić to z czym nie umiem sobie radzić
|
|
 |
|
Bóg potknął się i krzyknął 'KURWA!', a słowo ciałem się stało. i tak właśnie powstałaś złotko
|
|
 |
|
i choć poszerza się konfliktu pole to z wybranymi w zgodzie żyć wolę, wciąż tu się szkolę, zaryzykuję bowiem nie każdy z Twoich ludzi skoczy za Tobą w ogień, kiedyś był dla Ciebie bogiem, teraz Cię razi, tylko rodzina naprawdę Cię nie zdradzi, pomoże, poda dłoń i poprowadzi
|
|
 |
|
'kiedy stwierdzisz, że nie warto próbować,
że zbitych fragmentów lustra nie umiesz dopasować,
przyjdzie pora, powiem chodź tu, spojrzę Ci w oczy i zaczniemy od początku'
|
|
 |
|
nie chce patrzeć na Wasze szczęście, nie chce patrzeć jak ją całujesz, jak ją obejmujesz, jak mówisz czułe słówka, nie chce. nie chce przypominać sobie takich samych chwil, które spędziłeś tak samo ze mną. było minęło. tylko powiedz - z kim było lepiej ?!
|
|
 |
|
potrzebuje lekarza od zakochania! zna ktoś kogoś dobrego?
|
|
|
|