 |
|
wiesz za czym tęsknie najbardziej ? za zapachem twojej bluzy, za dotykiem twojej dłoni, za biciem twojego serca...
za Tobą .
|
|
 |
|
Cholerny ucisk w klatce piersiowej, smutne oczy,
udawany uśmiech, powracające uczucie zagubienia
i bezradności, znasz to?
|
|
 |
|
a teraz ? teraz z włączoną na maxa muzyką , latam po całym mieszkaniu ,
robię jakieś dziwne ruchy , które mają przypominać taniec ,
śpiewam do czekoladki kinder , patrzę w lustro , śmieje się na cały głos i biorę łyk soku .
tak , spojrzałam na twojego esemesa . tak , odpiszę całkiem obojętnie .
|
|
 |
|
Krzywe spojrzenia, wyzwiska kierowane pod moim adresem,
ogólna niechęć do mojej osoby, a powodem tego jest to,
że odmówiłam Ci podania swojego numeru.
Właśnie widzę jak zajebiście Ci zależy
|
|
 |
|
widzę twoją twarz we śnie, to właśnie dlatego codziennie budzę się z krzykiem .
|
|
 |
|
Obiecuję ci , że kiedyś mnie nie poznasz i będziesz tak cholernie o mnie zazdrosny.!
wolę być niedoskonałą wersją samej siebie,
niż idealną kopi kogoś innego..
może nie było Ci ze mną do twarzy.. [.?]
|
|
 |
|
Siedzieli razem, na ławce w parku.
Rozmawiali, żartowali i trzymali
Za ręce. Wyglądali na tak zakochanych...
Wyglądali na takich szczęśliwych
|
|
 |
|
Gdy ktoś mnie spyta,co o tobie myślę,mówię że jesteś głupi, że mnie nie obchodzisz, że mam cię w dupie,że nie jesteś mnie wart,ale gdybym stała twarzą w twarz z tobą, powiedziałabym ci jak bardzo cię kocham i chciałabym cię mieć .
|
|
 |
|
być może kiedyś wybaczę sobie
swoje małe, niewinne skurwysyństwa
co siedzą między naskórkiem a płytką paznokcia
a ty przyzwyczajaj się ze
nie potrafię
bardziej niż wczoraj
i mniej niż jutro
albo lepiej nie przyzwyczajaj się wcale.
|
|
 |
|
Była zazdrosna o każdą osobę rozmawiającą z Nim, ale nigdy się do tego nie przyznała . / w moim przypadku to on to sam dostrzegł..
|
|
 |
|
Niech Pani pisze Jego imię 600 razy, z każdą setką odejmując jedną literkę, aż w końcu zniknie..
|
|
 |
|
Miała nadzieję, że już go nie kocha, że to minęło. Tak bardzo się starała, żeby to minęło. Ostatnie pół roku to był właściwie odwyk. Odwyk od niego, od jego wariackiej miłości, od pocałunków, jego fantazji, jego wygłupów, jego napadów melancholii, jego niezwykłości. Nie udało się. Owszem, zapomniała o nim, ale wcale nie przestała Go kochać..
|
|
|
|