 |
|
Wpisany we mnie inny świat, zbyt wspaniały aby znieść tą szarość, zbyt intensywny aby móc tylko żyć, tak jak trzeba. Powinienem być mądry, ale tylko rozumiem i wystarczy, że spotkam znowu kogoś kto dotknie mi serca, kto zawibruje podobnie i zapomnę o wszystkich naukach. Śmierć albo lot ponad światem, ból albo szaleństwo. Są chwile tak spokojne, że prawie wierzę, że można być normalny, związuję się w wtedy linami rozsądku i próbuję iść ściśnięty więzami, ale pokrywają mnie całego i już to nie ja, tylko myśli, rozkazy, kokon mądrych postanowień. Miałem nadzieję, że wyfrunę w nowe rozdziały, lecz chyba tylko wyschnę tu, kołysząc się na kolejnej gałęzi samotnej.
|
|
 |
|
Sprawiłeś, że czułam się tak użyteczna, potem tak zużyta.
|
|
 |
|
I nie będzie nas, choć jak Mojżesz szłam przez morze... to nie będzie nas, choć poruszyłam morze czerwone.
|
|
 |
|
Mogłeś mnie zapytać, dlaczego złamałam Ci serce. Mogłeś powiedzieć mi, że się załamałeś. Ale Ty minąłeś mnie tak, jak gdyby mnie tam nie było i po prostu udawałeś, że Cię nie obchodzę.
|
|
 |
|
Zobaczyłam Cię tańczącą w zatłoczonym pomieszczeniu. Wyglądasz na taką szczęśliwą, kiedy nie jestem z Tobą.
|
|
 |
|
A potem znalazłam sobie kochanka, który grał na basie. Był trochę cichy, w przeciwieństwie do jego ciała. Spędzał dnie marząc, a noce szalejąc i robiąc rzeczy, których nie powinniśmy. Jednak gdyby nie to, nie byłabym inaczej z Tobą.
|
|
 |
|
Z pragnieniem miłości jest jak z próbą złapania kurczaka, im bardziej gonisz tym bardziej ucieka, aż przestaniesz, usiądziesz i wyciągniesz dłoń z ziarnami. Zamiast pragnąć, pokaż dlaczego warto przyjść do ciebie.
|
|
 |
|
To była ostatnia miłość, nie dlatego, że ktoś mnie zniszczył, ale dlatego, że w końcu dostrzegłem jak sam bardzo się niszczyłem spalając dla kogoś. Kochałem całym sercem, całym sobą a nie wiedziałem, że to źle. Nie potrafię inaczej, więc zamykam serce w żelaznej klatce i spuszczam na dno zimnego oceanu. Nagle potrafię się odnaleźć w tym świecie.
|
|
 |
|
Pułapka swojej głowy z wiarą, że moje myśli to ja, wydawała się doskonałym więzieniem, bez wyjścia a wystarczyło zacząć myśleć o tym gdzie jestem fizycznie, gdzie jest moje ciało, moje kończyny, jak poruszam nimi wg. swojej woli, jakim jestem cudem biochemicznej inżynieri. Wystarczyło rozmawiać z innym człowiekiem słuchając go nie krążąc myślami gdzieś indziej, albo rozmawiać ze sobą na głos a nie tylko w głowie, aby uszy sluszały słowa odbijane od przestrzeni i przedmiotów wokół mnie. I nagle obudziłem się i jestem, w końcu "jestem" a nie "byłem" albo "będę".
|
|
 |
|
Ktoś dał mi zbyt wiele czuć, zbyt wiele myśleć, ktoś zepsuł mnie na całe życie, ktoś dał mi siłę która sprawia, że zawsze wstanę, nie ważne jak mocno dostanę.
|
|
 |
|
Skończyłem się, próby wukrzesania nadziei nic nie dają. Życie stało się zadaniami, które są wynikiem oczekiwań i odpowiedzialności. To nie smutek, to bezsens, to nie depresja tylko realistyczne spojrzenie na życie, bez patrzenia przez różowe okulary, bez słodzenia kłamstwami.
|
|
 |
|
Ostatecznie stwierdziłem, że coś ze mną nie tak, gdy w moich bezgranicznych marzeniach potrafiłem wyobrazić sobie radość jaką daję ale nigdy szczęście jakie czuję.
|
|
|
|