 |
|
Pieprzone sny. Śniła mi się dziś tak wyraźnie, tak dobrze pamiętam każdy szczegół jakbym rzeczywiście to przeżył. Rozbiło mnie to i zabrało radość którą w końcu zyskałem. Dobrze że tylko na chwilę na kilka godzin, odzyskuję świadomość, patrzę na skrzący się w słońcu śnieg i przeganiam duchy przeszłości.
|
|
 |
|
Spoglądam na siebie sprzed roku i aż trudno uwierzyć, że byłem tym kimś, jakby to był zły sen, sen o kimś innym, albo o dziecku, które mnie opętało. Przez rok dojrzałem bardziej niż przez ostanie kilkanaście lat. Patrzę na moje błędy ze smutkiem ale wiem l, że musiałem je popełnić aby stać się sobą teraz, wspominam mile chwilę z nią czując ciepło oksytocyny, jakby znowu była w moich ramionach ale wiem że to tylko uczucia które wzmocniły gorzki smak nauczki. Żegnaj, żegnaj piękna,, żegnaj stary ja.
|
|
 |
|
Kolejna książka wpada mi w ręce i znowu mam wrażenie, że ktoś pomaga mi osiągnąć kolejny etap rozwoju. Czuję, że ktoś mnie prowadzi, mimo że upadam, że się ociągam, zbyt mocno rozglądam. Może w końcu przestanie przerażać mnie myśl o tym, że już nie muszę na coś czekać, czegoś szukać bo to co mam, jest tym czego potrzebuję, na co zasługuję. Tak trudno zrezygnować z pogoni, kiedy ten bieg za złudzeniem wydawał się celem życia. Tymczasem trzeba iść do realnego celu dbając o tych którzy chcą nam towarzyszyć.
|
|
 |
|
Sorry, nie stajesz się cudowna, święta, doskonała tylko dlatego, że tak o sobie myślisz, to twoje zachowanie, decyzje, to jak traktujesz innych pokazuje prawdziwą twarz. No tak, twoje zachowanie to wina innych. Zrozum, że z takim podejściem, prawda o Tobie nigdy nie scali się z tym jak dobrze o sobie myślisz.
|
|
 |
|
Nawet nie tak trudno żyć z tą pustką kiedy siedzisz w domu, robisz coś co daje satysfakcję albo nie masz czasu pomyśleć o tym czego tak bardzo brak. Gorzej kiedy dziewczyna, która tak ładnie pachnie, tak ślicznie wygląda uśmiecha się do mnie a jej spojrzenia są zbyt długie aby je zignorować. Wtedy pustka ryczy, zionie ogniem, pali i piecze, krzyczy abym ją wypełnił kolejną przygodą, kolejnymi romantycznymi chwilami, pocałunkami od których ulecimy na ziemię, czułościami co zmienią czeluści otchłani we mnie w jasne światło miłości i rozkoszy. Znam jednak te kłamstwa, pustka chce pokarmu aby być większa, chce wyssać całą radość i pozostawić ból i zmęczenie. Dlatego odwracam wzrok i próbuję przetrwać kolejny dzień bez uśmiechów.
|
|
 |
|
Nic nie zostało mi po lecie, za kim tęsknić mam w tę jesień?
|
|
 |
|
To, co zostało mi po lecie to piegi i nic więcej. Wyblakną nim kolejne lato przyjdzie.
|
|
 |
|
Pamiętam tamto lato, czekaliśmy na burzę by krople deszczu schłodziły Twoją poparzoną skórę.
|
|
 |
|
czy to normalne by z dnia na dzień oszaleć tak?
|
|
 |
|
Jak dużo niebo może znieść, gdy modlę się?
|
|
 |
|
Dopiero kiedy wszytko wraca widzę ile zabrała mi ta relacja. Poza spokojem, czystym sumieniem, jasnością myśli wróciły sny, wyostrzyły się zmysły, ale również w wyobraźni znowu nie tylko widzę ale czuję dotyk, zapach, słyszę dźwięki. Mam wrażenie że znowu podłączono mnie do źródła.
|
|
|
|