 |
|
Święta, to czas w których powinniśmy byc razem. Każdy powinien być szczęśliwy z bliskimi osobami. Lecz te święta będą dla mnie inne. Mimo tego, że będą Ci których kocham zabraknie jednej najważniejszej osoby. Pewnie, nie można mieć wszystkiego. Aczkolwiek czy ja wymagam dużo ? Chciałabym chociaż usłyszeć Twój głos w słuchawce życzący mi najgorszych świąt. To by było lepsze niż ta niewiedza.
|
|
 |
|
Nie martw się, że nie ma śniegu. Spadnie na Wielkanoc.
|
|
 |
|
Odkochiwanie się jest ciężkie. Zerwanie poprzez zdradę jest jeszcze gorsze.
|
|
 |
|
Czas pokazał kto jest kim, a kto jest nikim.
|
|
 |
|
Wiesz, dla mnie nie ma sensu ukrywać tego co się czuje. Chyba pokochałam Cię całą sobą. Każdy Twój dotyk sprawiał, że czułam się wyjątkowo. Godziny spędzone na moim łóżku wpatrując się w Twoje oczy wiele dla mnie znaczą. Myślę o Tobie bardzo często, aż za często. Nie potrafię być inna. Chce żyć bez świadomości tego, że po prostu odszedłeś i zostawiłeś mnie samą w tym paskudnym świecie.
|
|
 |
|
To wszystko mnie już dosłownie przytłacza. Jestem kolejnym człowiekiem, który się powoli stacza. / twoj.na.zawsze
|
|
 |
|
Świąteczny zapierdol uważam za rozpoczęty. / slonbogiem
|
|
 |
|
moment, kiedy chcesz, żeby druga osoba Cię zdradziła bo wiesz, że bez tego nie umiesz pożegnać się do końca można porównać do detalicznego wbijania nóż w serce, nie mając odwagi się zabić, prosząc tą drugą osobę, żeby go przechwyciła.
|
|
 |
|
ironia polega na tym, że kiedy chciałam Cię widzieć, nie widziałam Cię wcale. a teraz, kiedy nie chcę Cię widzieć na oczy, widzę Cię cały czas.
|
|
 |
|
możesz siedzieć, odpalać jednego papierosa od drugiego, trzymając miedzy udami szklaneczkę wishkey, możesz omijać wszelakie lustra nie mogą spojrzeć na swoją zapuchniętą twarz, możesz wyć jak pies, i bić pięśćmi w lewą stronę klatki piersiowej. na nic, i tak nie usłyszy, i tak nie zadzwoni, i tak nie zapuka do twoich pierdolonych drzwi chociaż warowałabyś przy nich jak pies. bo przecież to robisz. siedzisz skulowa pod drzwiami obsesyjnie ściskając w ręce telefon. skulona jak pies, sponiewierana jak kundel. tak, sprowadził cię do postaci psa. i jeszcze raz tak, ty się na to zgodziłaś.
|
|
 |
|
być zmechaconą jak stary sweter, który ktoś wyrzucił na śmietnik bo był już niepotrzebny, zbędny, nieistotny, zwyczajnie zużyty. przez osobę, która była dla niego jak tlen, bo przecież to jego ciepłe ciało czuł, kiedy go zakładano, bo przecież tylko to uchraniało go od ciągłego, bezsensownego leżenia w szafie, przecież to było jego jedyne przeznaczenie i sens istnienia. a teraz sweter nie ma swojej logiki bytu, teraz nie istnieje wcale, byłam, jestem Twoim swetrem.
|
|
|
|