 |
|
a nie mowilam, zwykly palant.
|
|
 |
|
- ale przeciez zostawil jakis slad po sobie
- no zostawil... zadrapanie na sercu, ale do jutra sie zagoi.
|
|
 |
|
i czekasz podswiadomie na niego, chociaz wiesz ze nigdy juz nie wroci.
|
|
 |
|
I siedzac wtulona w Ciebie bylam najszczesliwsza kobieta na swiecie, a ten buziak na pozegnanie z przeprosinami, ze muisz juz isc byl bezcenny, byl 10000 razy wazniejszy niz jakiekolwiek pocalunki z innymi. Szkoda tylko, ze okazales sie zwyklym beznadziejnym facetem. Ale i tak tych uczuc zwiazanych z tamtym wieczorem nikt mi nie zabierze.
|
|
 |
|
I kolejny palant namieszal mi w glowie, znowu zranil, a ja znowu probuje udowodnic sobie, ze to nic takiego, ze wcale nie boli,bo przeciez jestem twarda. Jestem, prawda?
|
|
 |
|
zaczynam poważnie bac sie o moje uczucia. to dziwne, nie chcialam zeby mi zalezalo.
|
|
 |
|
Skarbie proszę nie odchodź. Jeśli obudzę się jutro, czy Ty ciągle tu będziesz? Nie wiem czy czujesz to samo co ja. Jeśli odejdziesz ja Cię znajdę.
|
|
 |
|
jestem taka niepoprawna, wiem, iż popełniam niesamowity błąd, lecz nie mogę się powstrzymać. myślę o Nim, coraz częściej, intensywniej. rozważam wszelkie za i przeciw, decyzji, którą powinnam podjąć. jest moim natchnieniem, spełnionym marzeniem, słońcem na zachmurzonym niebie. zdaję sobie sprawę, że przyjaźń między mężczyzną, a kobietą nie istnieje, ale wierzę, w ten magiczny przypadek. czuję, iż dostałam jeszcze jedną szansę, od Boga, na spełnienie wszelkich pragnień. kocham go jak brata, chociaż niepowinnam. lecz cóż, bywam nieprawidłowa, niewłaściwa, przekręcona.
|
|
 |
|
szkoda, ze wczoraj sie skonczylo.
|
|
 |
|
Mówimy o pogodzie, żeby nie mówić o tęsknocie.
|
|
 |
|
Że niby brak mi Ciebie ? No, chyba się chłopczyku przeceniasz.
|
|
 |
|
usiadłam na schodach, przed blokiem. zapaliłam fajkę , ze zdenerwowania ściskałam pięści do tego stopnia , że paznokcie pokaleczyły mi dłoń. ryczałam, jak małe dziecko. w dupie miałam sąsiadkę która pierdoliła mi nad uchem , że śmiecę popiołem. liczył się tylko On i ból jaki zadał. nie miałam siły wstać, jak gdyby nogi odmówiły mi posłuszeństwa. mogło dziać się wszystko, a ja jedyne co potrafiłam robić to brać buchy głęboko w płuca.
|
|
|
|