 |
|
'wiesz czego najbardziej żałuje?' - usłyszałam w słuchawce. 'czego?' - spytałam. 'tego, że jesteś tak daleko, że nie mogę mieć Cię blisko' - wyszeptał. zapadła cisza, ja nie odpowiadałam. 'ale wiesz co' - zaczął. 'podobno gdy ludzie patrzą w to samo niebo to tak jakby byli blisko' - dokończył. 'no to wyobraź sobie, że jestem koło Ciebie. że jesteśmy tam razem' - powiedziałam, a w oczach miałam łzy. 'tęsknię, cholernie tęsknię.' - rzekł, a ja rozkleiłam się na dobre. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
lubię słyszeć Twój głos w słuchawce. nie ważne, że rozmawiamy o niczym. ważne, że rozmawiamy. ważne, że jesteśmy dla siebie kimś bliskim. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
szyszuniaa jest blondynką ! :D [szyszuniaa]
|
|
 |
|
wesołych świąt Kochani :* [szyszuniaa]
|
|
 |
|
a może właśnie o to chodzi, żeby się wkurzać i kochać dalej?
|
|
 |
|
gdy spotkasz wreszcie tę jedyną osobę, z którą pragniesz spędzić resztę swoich dni, zaczynasz marzyć o tym, by reszta twoich dni rozpoczęła się jak najszybciej
|
|
 |
|
- Cóż to jest trzy dni wobec całego życia?
- Wiele. Czasem wszystko można stracić przez trzy dni.
|
|
 |
|
prosiłam, błagałam by skończył. krzyczałam, robiłam mu wyrzuty. waliłam w niego pięściami, rzucałam wszystkimi możliwymi przedmiotami. płakałam, wychodziłam z siebie. a on? postawił mi ultimatum: rzuca to wracam, nie wracam nadal w tym siedzi. i gdy siedziałam na szpitalnym korytarzu zalana łzami dotarła do mnie pewna rzecz. weszłam do sali. 'kochasz mnie czy je?' - spytałam. 'przecież wiesz' - wyszeptał opadnięty z sił. 'to znaczy że jak wyjdziesz rzucasz to cholerstwo, a ja nie wracam. przepraszam'. [szyszuniaa]
|
|
 |
|
wracaj do mnie, proszę. [szyszuniaa]
|
|
|
|