 |
|
ja dalej rap gram na osiedlu, gdzie jak idziesz sam, nie przejdziesz nawet trzech metrów
|
|
 |
|
lecz jeśli mam się nie obudzić jutro,
to chcę by rap ten był, jak lustro
|
|
 |
|
a przede wszystkim rozliczyć przeszłość,
bo jeśli jutra nie ma, dziś to wieczność
|
|
 |
|
i patrz, daję słowo, że ten czas nas zmienił,
im więcej lat, tym więcej blizn i więcej cieni
|
|
 |
|
dziś patrzę w lustro, pysk w pysk z samym sobą
i mogę spojrzeć w twarz, choć wzrok odbija gdzieś obok
|
|
 |
|
i chociaż ten czas minął,
nie naprawię błędów, tych przyjaźni, co zwietrzały jak wyrok
|
|
 |
|
jeśli się potkniesz musisz wstać, gdy los cię dotkliwie kopnie
nie możesz przestać grać w tą grę oddaj dwukrotnie
|
|
|
|