 |
|
' Nie patrząc na nikogo i bez wyrzutów sumienia ,odcinam się od syfu i zmieniam punkt widzenia'
|
|
 |
|
znowu to samo , kolejny raz zapomniałam że nie wolno , że po prostu kurwa mać nie można się przyzwyczajać , do niczego i do nikogo przede wszystkim . Namieszałeś mi w głowie , skrzywdziłeś mnie , krzywdzisz mnie i będziesz krzywdził jeszcze długo po tym jak w koncu odejdziesz , zatrzaśniesz za sobą drzwi i znikniesz , wiem to , jestem tego pewna. Więc lepiej ozrób to teraz , już , natychmiast, błagam Cie zostaw mnie samą w tej depresji , w uzależnieniu i w ciemności bo niszczysz mnie bardziej niż niszczę siebie samą a to tak kurewsko bolesne / nacpanaaa
|
|
 |
|
"W ręku szlug telefon w drugiej.
I napisałbym do Ciebie ale jakoś brakuje słów.
Zadzwoniłbym do Ciebie ale wiem że tego nie chcesz.
Wybełkotał że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie."
|
|
 |
|
Muszę być skałą trwałą, co by się nie działo
całą energię kierować na Nią.
Muszę być skałą trwałą, co by się nie działo
falom stawiać opór nocą, rano,
otwierać oczy śmiało, chociaż drży kolano
nie zdejmuję z ramion, mamo
nadbagażu, który z góry zwykle utrudniał mi slalom//Małpa
|
|
 |
|
Bo chciałem dawniej tego, co mam teraz,
chociaż nieraz mają za złe mi, że nie chodzi o melanż
i o dziwki, kajdany czy jakiś kurwa proszek
ani o hajs, bo to byłby zbyt prosty wniosek//Małpa
|
|
 |
|
Wciąż to samo sranie w banie, każdy tu walczy o prawdę.
Spytaj mnie, Skarbie, czemu tak dobrze się bawię//Małpa
|
|
 |
|
Nie pytaj co by było, gdyby zabrakło mi siły,
jaki jest limit, chcę wykręcić wynik, by nikt
nie lał śliny, ani chwili dłużej, skurwysyny//Małpa
|
|
 |
|
Od małolata zawsze powtarzał mi tata:
"Pamiętaj, synu, wszystko co oddajesz w końcu wraca"//Małpa
|
|
 |
|
Nie rozszyfrujesz treści moich słów tak długo,
jak nie wyrwiesz się spod presji ludzi i tego co mówią//Małpa
|
|
 |
|
Bo gdy piszę o tym,
to jakbym wypierdalał na ulicę trotyl//Małpa
|
|
 |
|
Widzę jak patrzysz i to sporo dla mnie znaczy,
ale nie jestem z tych graczy, którzy połykają haczyk//Małpa
|
|
 |
|
Stałyśmy wtulone w siebie. Tak blisko.. Czułam Jej ciało tak bardzo. Wpatrzona we mnie nie odrywała wzroku. W mgnieniu oka Jej twarz stała się kamienna. Dotyk jakby niechciany. Wypowiedziała te słowa,które były tak bardzo oczywiste i bolesne. "Przecież pojutrze wyjeżdżam i co dalej?" . Znów widziałam ten chłód w Jej spojrzeniu. Wróciło Jej nowe oblicze. To nieprawdziwe,dla wszystkich. Słowa,które nie opisują prawdy, nieudolnie udawana obojętność.. Czujemy to samo. Nasze serca biją w tym samym rytmie. Nasze oddechy mają jedno tempo. Nasze ciała chcą iść w jednym kierunku, a nasze drogi właśnie się rozeszły.
|
|
|
|