 |
|
staje w moich drzwiach z tym błyskiem w oku. uśmiecha się. wraca, jak gdyby nigdy nic. mam się cieszyć? owszem, tej nocy zasnę w Jego ramionach, ale rano już Go nie będzie.
|
|
 |
|
nie proś o uśmiech. już nie potrafię.
|
|
 |
|
jedno spojrzenie a w głowie sie przewraca. :*
|
|
 |
|
jakoś będzie, oddaje Ci siebie, resztę pieprze.
|
|
 |
|
coraz częściej nawiedza mnie obawa, że zmienianie poszewek nic nie da. że Twój zapach przesiąkł do piórek znajdujących się wewnątrz poduszki, jak i kołdry.
|
|
 |
|
z przerażeniem w źrenicach upuściłam na ziemię ulubiony kubek z wciąż parującym kakao. płyn szybko zaczął rozprowadzać się po panelach, podczas kiedy ja postąpiłam jeden krok w stronę drzwi. w dalszym ciągu tak dotkliwie moich uszu dopadał Jego krzyk połączony ze śmiechem. po policzkach popłynęły pierwsze łzy, które szybkim ruchem dłoni otarłam. doszłam do wejścia i powoli przekręcając klucz, otworzyłam. posłał mi cyniczny uśmiech. - miło Cię widzieć. - wychrypiał. - znowu to zrobiłeś... ćpałeś. - odparłam już nie powstrzymując drgawek całego ciała. kiedy już myślałam, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, cały koszmar zaczął się od nowa. zdałam sobie sprawę, iż pewnych rzeczy po prostu nie da się zostawić w przeszłości.
|
|
 |
|
bawimy się? no bawmy się! ja będę Kopciuszkiem, Ty odnajdziesz mojego trampka.
|
|
 |
|
zważywszy na moją słabą pamięć - wkrótce zapomnę.
|
|
 |
|
cześć, wiosno. cześć, nadziejo na szczęśliwą miłość. cześć, wiaro w lepsze jutro. brakowało mi Was. dobrze, że jesteście.
|
|
 |
|
nie proś o uśmiech. już nie potrafię.
|
|
 |
|
rumienię się, kiedy mierzysz mnie tym cudownym spojrzeniem. rumienię się, kiedy uśmiechasz się ze specjalną dedykacją dla mojej osoby. rumienię się, kiedy do mnie mówisz. rumienię się, kiedy mi na kimś zależy. już rozumiesz?
|
|
|
|