 |
|
nie rozumiem sensu tych chwil i do dziś myśle gdzie byśmy dziś byli
|
|
 |
|
tak często mam ochotę wyłączyć się z tego świata. odejść, nie pozostawiając po sobie żalu. z daleka od tych kłamstw, chamstwa, zdrad i fałszu, od tych jebanych uczuć, które tak bezlitośnie ranią ludzi. w takich chwilach zatracam się w muzyce, bo tylko ona rozumie ból.
|
|
 |
|
chłopcy kochają ciało, mężczyźni wielbią charakter
|
|
 |
|
Znaleźć kogoś, kto nie porani duszy odłamkami rozbitej nadziei.
|
|
 |
|
Żarty żartami , ale chamstwa nienawidzę.
|
|
 |
|
Kochane/ni, życzę Wam w te Święta spokoju ducha, za którym sama bardzo tęsknię. Bo nie ma nic gorszego, niż przebite na wskroś serce, pustka rozrywająca Cię na milion sto pięćdziesiąt kawałków. Oczy, które patrzą, ale nie widzą. Usta które poruszają się, lecz nie mówią. Ręce, które drgają, ale nic nie czynią... Życzcie mi sił, bym mogła wciąż walczyć. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
nie znasz dnia ani godziny, gdy miłość będzie chciała właśnie z Ciebie zadrwić.
|
|
 |
|
Nie zasłużył na to, aby wiedzieć, że go kocham
|
|
 |
|
czasami jest ciężko zostawić za sobą przeszłośći tych ludzi - kiedyś najbliższych sercu.
|
|
 |
|
tamtej nocy przyszedł zupełnie trzeźwy, a mijając mnie w progu, ruszył na piętro. przez dobre pół godziny zagadywał mnie byle czym, pieprzył głupoty. w końcu podszedł do okna i zastygł na moment. podeszłam, na co łzy w Jego oczach zabłysnęły blaskiem księżyca: 'już miałem brać do pyska czystą. poczułem, że Cię tracę'.
|
|
 |
|
przepraszam, że często przeklinam, dużo palę i jestem kłótliwa. przepraszam, że nie jestem pierwszą lepszą, która wskoczy Ci do łóżka. przepraszam, że wciągnęłam Cię w tą znajomość, rozkochałam Cię do granic możliwości. przepraszam, że mi zależy. przepraszam, że nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. przepraszam, że kocham.
|
|
 |
|
Witaj znów skarbie twój czar z nóg mnie powala
Tobą się karmię, Ty spać mi pozwalasz
Zaczynam z Tobą dzień, jak cień za mną jesteś wszędzie
Nim księżyc wzejdzie, spalimy się zupełnie
Jaram się Tobą i wzajemnie od lat jaram Cię
Z ziemi powstałaś a znów w popiół obrócisz się
Raz spróbowałem nie przejdę już obok obojętnie.
|
|
|
|