 |
|
Jeśli kiedyś zostanę sama, to obiecuję, że nie będę płakać.
Będę krzyczeć, jarać, biegać, obżerać się - ale nie będę kurwa płakać!
|
|
 |
|
Nie wystarczy pokochać,
trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce
i przenieść ją przez całe życie.
|
|
 |
|
Nigdy nie przestałam Cię kochać,
po prostu nauczyłam się bez Ciebie żyć.
|
|
 |
|
Lubię soboty. Lubię słońce, papierosy i pomarańcze.
Lubię czasem przeklinać.
Lubię kolor Twoich oczu, ale nie Ciebie ... Ciebie kocham.
|
|
 |
|
- A gdybym powiedział Ci, że Cię kocham?
- Uciekłabym gdzieś daleko, na koniec świata
- Dlaczego?
- Bo jeżeli na prawdę byś kochał, pojechałbyś za mną. ♥
|
|
 |
|
Chciałabym obudzić się rano, otworzyć oczy i zobaczyć Twoje łóżko,
Twój kolor ścian i Twoją pościel.
A potem poczuć Twoje dłonie na moich ramionach.
|
|
 |
|
Powinno istnieć jedenaste przykazanie:
Nigdy nie opuścisz tych, którzy cię kochają
|
|
 |
|
super zdjęcie!
Ty masz na serio taką wytapetowaną mordę, czy wyszła nowa wersja Photoshopa?
|
|
 |
|
nawet Chuck Bass przy Tobie wymięka.
|
|
 |
|
potrzebuję świadomości, iż miałam odwagę się w to wpakować. - zamilkłam odwracając ku Niemu wzrok. wyrywał właśnie kolejne źdźbło trawy. przestałam hamować emocje. łzy śmiało wstąpiły na policzki. w końcu bez słowa zbliżył się i zamknął mnie w swoich ramionach. - nienawidzę Cię. - wyszeptał całując mnie w czoło. też Cię nienawidzę, dodałam ironicznie w myślach. [CZĘŚĆ 3]
|
|
 |
|
kolejne rozmowy. coraz bardziej odważne, bliskie, kochane. chciałam więcej. więcej Ciebie, szczęścia, życia, wszystkiego. też chciałeś. i stanęliśmy za blisko. sparzyliśmy się, prawda? odskoczyliśmy nie biorąc pod uwagę, że znajdziemy się od siebie zbyt daleko by na nowo próbować. prosiłeś o koniec, tak boleśnie ostateczny, a ja błagałam z każdą chwilą coraz nachalniej o bliskość, choć minimalną. w końcu zerwałeś wszelkie kontakty nawet nie odpisując, ale widzę w dalszym ciągu jak patrzysz, jak niby przypadkiem ocierasz się swoim ramieniem o moje. - przełknęłam boleśnie ślinę oczekując jakiejś reakcji z Jego strony. milczał. spuściłam wzrok skubiąc rękawy Jego bluzy. - pamiętasz, mówiłam Ci kiedyś, że nienawidzę niewykorzystanych szans. jesteś jedną z nich. i odpuściłabym, gdyby to nie niszczyło mnie tak potwornie od środka. chcę spróbować, nawet jeśli mnie zranisz i będę cierpieć. [CZĘŚĆ 2]
|
|
 |
|
podniosłam się otrzepując spodnie z piachu. z grymasem odeszłam od ciepłego ogniska, żeby przysiąść na skraju jeziora. patrzyłam niemo w taflę odbijającą pełnię. poczułam jak ktoś zakłada mi bluzę na ramiona. odwróciłam głowę. czego innego mogłam się spodziewać, On. usiadł jakiś metr ode mnie. łapczywie wciągnęłam powietrze do płuc. - kochałam kiedyś. przeraźliwie mocno, do cna możliwości, wkładając w to całą siebie. ale On nic nie czuł. lubił zabawę, nowe doświadczenia, przygody. skończyło się równie szybko jak zaczęło. znalazłam sobie nowego faceta, ale mimo starań nie potrafiłam odwzajemnić Jego uczuć. bałam się odejść, bo zawsze kiedy to robiłam było źle. trwałam, aż w końcu pękło. pamiętam tą błogą ulgę, gdy mogłam śmiało oznajmić, że jestem wolna... potem pojawiłeś się Ty burząc każdy ze schematów, łamiąc każdą regułę. uśmiech, spojrzenie. mogłam udawać, że tego nie zauważam, ale byłam cholernie ciekawa co się za tym kryje. zaryzykowałam. [CZĘŚĆ 1]
|
|
|
|