 |
|
Nie sądzisz, że to głupie? To ciągłe udawanie, że nic dla siebie nie znaczymy? Omijanie się na wszelkie możliwe sposoby? Ukradkowe spojrzenia i uśmiechy? Po co to wszystko? Kocham Cię. I nie obchodzi mnie to jakim jesteś kretynem. Kocham Cię takim jaki jesteś. Chcę być w końcu szczęśliwa, wiem że Ty też.
|
|
 |
|
polały się łzy me czyste, rzęsiste
|
|
 |
|
Gdybym mógł zostać tu,
zasnąć w lesie Twoich źrenic,
niczego bym nie zmienił już.
|
|
 |
|
wiary w niej nie było, chęci życia, ni sił
|
|
 |
|
Śmierć nosi czarny stanik
|
|
 |
|
Twe stotinki twe halerze
chroni truskawkowy płaszcz
|
|
 |
|
Wśród bałaganu i chaosu własnych myśli gubię się. Jak co dzień zmagam sie z własnymi potworami mieszkającymi pod łóżkiem. Kiedyś były to olbrzymy, postacie z horrorów czy przerośnięte pająki. Dzisiaj to lęki i fobie przed kolejnym dniem pełnym błędów. Nie śpię w nadziei, że w ten sposób uniknę kolejnego dnia. Czyż nie zaczyna się on tuż po przebudzeniu? Moje życie to jeden wielki i długi dzień. Pod dywan schowały się nadzieje, za szafkami marzenia. Mój bałagan w świecie i Ty. Jak dobrze, że jesteś, szkoda że jedynie za tą szafką. / histerycznie
|
|
 |
|
i odpowiedz mi na pytanie : czy jesteśmy już przeszłością, która nigdy nie wróci ?
|
|
 |
|
nigdy nie umiał spokojnie porozmawiać. zawsze wybuchał gniewem i nienawiścią. wyzywał się od najgorszych, choć wiedział, że w ogóle taki nie jest. zawsze kończył rozmowę w smutku i złości. nigdy nie chciał się godzić. już po prostu taki był. był inny od wszystkich, ale kochałam go ze względu na wszystko.
|
|
 |
|
i chyba to, że cierpię w ogóle go nie rusza. on cieszy się jak diabeł z mojego nieszczęścia.
|
|
 |
|
zaledwie w kilka minut zawiodłam się na nim, straciłam do niego zaufanie. nie wiedziałam czy mówił prawdę, czy też nie, nie wiedziałam czy mnie kocha, nie wiedziałam czy naprawdę uważa ją za przeszłość. nie wiedziałam, a to niewiedzenie cholernie bolało.
|
|
 |
|
mogliśmy mieć wszystko. tak, mogliśmy...
|
|
|
|