 |
|
Zastanów się ile byś oddał za ciepło jej dłoni, którymi co wieczór błądziła po Twoim ciele zapełniając każdy centymetr kolejną historią. Zastanów się jak bardzo pragniesz jej ciepłego oddechu pozostawionego na twoim karku, ocieplającego twoją szyję, otulającego twoje wargi tak bardzo spragnione jej pocałunków. Jak bardzo pragniesz nocnych rozmów, dźwięku jej zaspanego głosu, przenikających do twojego ucha 'Ja ciebie też' mimo sennych oczu i chrypiącego głosu. Przypomnij sobie jak trzymała cię za rękę, jak jej palce przeplatały się między twoimi, jak zaciskała twoją dłoń kiedy szliście razem przez miasto. Przypomnij sobie ile razy przyciągałeś ją do siebie przy kumplach składając na jej wargach namiętne pocałunki, tylko po to by wiedzieli, że należy tylko do Ciebie. Przypomnij sobie ten wieczór kiedy zasnęła przy Tobie, wtulona w klatkę piersiową tuż obok bijącego dla niej serca. Przypomnij sobie jak wiele za nią byś oddał. Nie zapominaj o biciu jej serca, kiedy pojawiałeś się na horyzoncie.
|
|
 |
|
-Nie brakuje Ci rozmów ze mną ? Nie brakuje Ci wkurzania mnie ? Nie brakuje Ci mojego uśmiechu ? Nie brakuje Ci mówienia mi każdej głupoty, która wydarzyła się w Twoim życiu ? Nie brakuje Ci moich smsów na dobranoc ? Nie brakuje Ci mnie ?
|
|
 |
|
Czułam się przeraźliwie krucha, jakby można było mnie zniszczyć jednym słowem.
|
|
 |
|
Skończ w końcu doszukiwać się problemów. Przestań się bać. Zacznij mówić. Mów o tym co czujesz. Bez wstydu. Bez martwienia się o to co sobie pomyśli. Milcząc kopiesz sobie większy dołek. Bądź taką jaką byłaś pare miesięcy temu. Wolną, beztroską, z marzeniami i podniesioną głową. Jeśli coś ma runąć to runie i tak. Nie zmienisz tego co zapisane. Skończ szukać u siebie wad, winy za to co się stało dotychczas. Przecież jest cudownie. Nie zepsuj tego.
|
|
 |
|
Czasem nie mówię nikomu jak naprawdę się czuje. Nie dlatego, że nie wiem. Nie dlatego, że boję się ich reakcji. Nie dlatego, że im nie ufam, ale dlatego, że nie znajdę odpowiednich słów, żeby mogli chodź w małym stopniu mnie zrozumieć.
|
|
 |
|
Jak życie może się nagle tak cholernie skomplikować i zawalić? Ci najbliżsi przyjaciele, dzisiaj obrabiają mi dupę. Przyjaźń trwająca po 11-13 lat nagle stała się nic nie wartym wspomnieniem.
|
|
 |
|
I czasem przychodzi ten wieczór, kiedy wszystko w jednym momencie się na Ciebie zwala i przygniata do ziemi. Wieczór, kiedy jedynym czego potrzebujesz jest gorąca kawa z mlekiem i emocjonalna piosenka Pezeta w głośnikach.
|
|
 |
|
Nie daję rady, nie chcę się poddać, ale naprawdę już nie mam siły na walkę. Bo ile można udawać, że jest się twardym, a tak naprawdę, gdy jest się samemu, coś rozpierdala nas od środka i płaczemy jak dzieci.
|
|
 |
|
I bywają takie dni, kiedy nie potrafię Cie zrozumieć. Kiedy nie mam pojęcia czego ode mnie oczekujesz. Kiedy Twoje dawne stalowe zasady zlewają się w jedną niezrozumiałą plamę. Niszczysz mnie, niszczysz nasz związek. Jednego dnia zapewniasz, że jestem najważniejsza, a drugiego masz na mnie wyj****e i nie tłumaczmy tego alkoholem, bo on odbiera siłę w nogach i rozum, ale nie uczucia. Spójrz , jak popadamy ze skrajności w skrajność. Obydwoje cierpimy, a wszystko przez to, że Ty nie potrafisz się określić.
|
|
 |
|
Lubię czasem zapomnieć ile mam lat. Na powagę mam jeszcze czas.
|
|
 |
|
Zacierasz swoją prawdziwość, aby nie czuć, że świat Cię rani.
|
|
 |
|
Największą jej wadą było to, że przeogromnie tęskniła. Myślała o nim nieustannie, to weszło jej w nawyk.
|
|
|
|