 |
|
a jeśli miała bym opisać to co czuje zabrakło by mi słów. przecież pustki nie da się opisać. tak,czuje pustkę. pustkę, której nikt nigdy nie wypełni. / kochajnoo
|
|
 |
|
a jedyne czego mi teraz trzeba to proszki które ułatwiły by mi życie w tym popieprzonym świecie. / kochajnoo
|
|
 |
|
stałam na środku korytarza, patrząc jak schodzisz po schodach. ta niebieska, skejtowska bluza, pod tym biała, duża koszulka. jakieś za duże jeansy i voxy na nogach. i do tego ta fryzura. idealnie układające się kruczoczarne, trochę dłuższe włosy. podchodzisz do mnie z uśmiechem na twarzy. nie witasz się z kolegami, nie zatrzymujesz się przy nich. idziesz do mnie, prosto do mnie. stajesz naprzeciwko, wyższy o te parę cm. patrzę Ci w oczy, zdejmujesz bluzę. zarzucasz mi ją na ramiona i dajesz buziaka w głowę. narzekam, bo wolałabym gdzie indziej. rozlega się dzwonek. stoimy tak, śmiejąc się do siebie. niby początki bycia razem, ale jednak coś pięknego. idzie moja nauczycielka matmy, woła mnie. zaczynasz mnie całować, zginam się prawie że, bo wsysasz się we mnie. kocham tamten moment. zapinasz mi bluzę pod samą szyję, łapiesz mnie za rękę, otwierasz drzwi do sali, dajesz ostatniego buziaka i wpychasz mnie do niej na siłę. idealnie. idealnie. idealnie. będę to powtarzać do końca. idealne.
|
|
 |
|
pierwszy buch za zapomnienie, drugi za szczęście. trzecie za miłość, czwarty za życie. piąty za zdrowie, szósty za Ciebie... siedemdziesiąty siódmy za twoje oczy, siedemdziesiąty ósmy za twoje usta. i tak do końca życia. codziennie tyle samo buchów. coś, co stało się tak ważną dla mnie rutyną. coś, co daje mi siłę.
|
|
 |
|
Mieć męża jak Tomka, a synka jak Kacperek ;D MARZENIE!
|
|
 |
|
Jaki uśmiech, taki właściciel ♥
|
|
 |
|
Koniec okazał się początkiem.
|
|
 |
|
-raczej nie mam hobby, chyba że licz się kace.
|
|
 |
|
pewnego dnia zakochujesz się w tym chłopaku, dotyka cię swoimi palcami i wypala dziury w twojej skórze swoimi ustami, patrzenie na niego sprawia Ci ból. Boli również kiedy na niego nie spoglądasz. Czujesz jakby ktoś ranił Cię kawałkiem szkła.
|
|
 |
|
jest taki ból, którego nie da się opisać, nie można go do niczego porównać. nie wyciska nawet łez, ale dusi, nie pozwala normalnie oddychać. grincher
|
|
 |
|
ten jebany ścisk w sercu, kiedy wiesz, że nie wróci. grincher
|
|
 |
|
twoje zdrowie skurwysynu! grincher
|
|
|
|