 |
|
On nawet nie ma pojęcia ile łez wylałam w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nie potrafiłam mu przyznać, że bez niego jest mi źle, chociaż pragnę aby wiedział jak wiele złego wyrządził mi swoim odejściem. Może kiedyś nabiorę sił i napiszę list, który będzie moją ostatnią spowiedzią z miłości do niego. Może wtedy gdy trafi w jego ręce i popijając swoją ulubioną whiskey, przeczyta go po raz dziesiąty, to każde słowo po kolei z niebywałą siłą trafi w jego serce i on zrozumie wszystko, co przeżyłam po jego odejściu. Zrozumie tak doskonale, że sam uroni kilka łez na myśl o mojej osobie i będzie próbował naprawić, co zniszczył. / napisana
|
|
 |
|
Wiem, to jest niewyobrażalne, że po takim czasie coś może na nowo w człowieku się zrodzić, że mogą zostać odbudowane uczucia, które tak naprawdę nigdy więcej nie powinny się pojawić w duszy człowieka, ale jednak to się dzieje. Nie mogę przed tym uciec, nie mogę uciec przed Nim. Robiłam to przez kilka ostatnich tygodni, wmawiając sobie skrupulatnie, że mi na Nim nie zależy. Wiedziałam, że okłamuję nie tylko siebie, ale też i resztę ludzi dookoła siebie, a szczególnie Jego. Wiem, że to to może być dla kogoś błędem, to jak postępowałam, ale szczerze? Nie żałuję, że tak długo się przed tym uczuciem broniłam.Nie żałuję, że tak długo nie dopuszczałam do siebie myśli, że poczułam na nowo smak miłości. Zapewne gdyby nie to, nie odważyłabym się do tego, aby przyznać mu się do swoich uczuć. I chociaż to On pierwszy powiedział, że mnie kocha, to ja nie umiałam przejść obojętnie obok tego. Czułam, że to uczucie jest silniejsze ode mnie. I cieszę się z tego, że mogłam tego doświadczyć.
|
|
 |
|
Od Ciebie nie da się uciec. Masz w sobie jakiś magnez, który skutecznie przyciąga mnie nawet na takiej ogromnej odległości - fizycznej jak i mentalnej. Tobie nie można odmówić miłości i wierności nawet wtedy kiedy nie ma Cię już tak na dobre. Żeby normalnie żyć trzeba po trochu, po małych kawałkach odrywać się od Twojej osoby, co jest strasznie trudne. Elektryzujesz swoją osobowością, onieśmielasz i zniewalasz. Potrafisz rozkochać w pierwszych sekundach. Masz w sobie jakiś dar, o którym chyba nawet nie masz pojęcia, tylko my dziewczyny przekonujemy się o jego istnieniu. Jesteś niemalże idealny. Niemal, bo niestety potrafisz jeszcze mocno ranić. / napisana
|
|
 |
|
Wiem, że gdyby wrócił to prędzej czy później zraniłby mnie ponownie, bo życie jest tak skonstruowane, że ludzie lubią popełniać te same błędy dwa albo i więcej razy, ale mimo to ja chcę aby był tu z powrotem. Chcę od nowa przeżywać te wszystkie chwile ogromnego szczęścia, bo są one warte każdej ceny i może jestem cholerną masochistką, ale to chyba jest miłość, bo jestem w stanie wybaczyć mu wszystko, każde potknięcie i źle dobrane słowa. Na prawdę ja zrobiłabym to, tylko musiałby znów być i zniewalać mnie swoim uśmiechem. Jestem w stanie przyjąć go ponownie do swojego małego, poranionego serca choćby miało mnie to kosztować kolejny milion łez i setki nieprzespanych nocy. To uczucie jest warte wszystkiego. / napisana
|
|
 |
|
fatalny dzień, który z minuty na minutę stawał się coraz gorszy. od samego rana wiedziałam, ze ten dzień nie przyniesie niczego dobra. kłótnia z mamą, potem na deser kłótnia z ojcem, a na dokładkę poznanie prawdziwego oblicza rzekomego przyjaciela. naprawdę miałam dosyć, jedyne o czym marzyłam to ciepły prysznic i łóżko, w którym na spokojnie będę mogła pozwolić spływać łzom. niespodziewanie odezwał się On pytając jak minął dzień. nie umiałam już nawet stwarzać pozorów, nie byłam w stanie skłamać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. poza tym, nie musiałam dużo mówić. wyczuł perfekcyjnie mój nastrój. 'wsiadam na rower i zaraz u Ciebie jestem' - przeczytałam, a ciśnienie w sercu momentalnie wzrosło. chciał przyjechać o tak późnej porze by zwyczajnie przytulić, zwyczajnie pocieszyć, tak zwyczajnie, bo tęskni. uśmiech momentalnie rozjaśnił smutną twarz, a w myślach błąkało się pytanie: 'i jak go tu nie kochać?'
|
|
 |
|
Proszę Cię nawet nie próbuj wejść w moje życie, bo i tak nie dasz rady przebić się przez powłokę, która wytworzyła się pod wpływem uczucia jakim darzę jego. Nie dasz rady zastąpić mi jego uśmiechu, spojrzenia czy dotyku. Nigdy nie dorównasz jego osobie. I tu nie chodzi o to, że jesteś gorszy czy mniej wartościowy, po prostu ja i moje serce jesteśmy nastawione tylko na niego i tylko dla niego żyjemy. Nie chcę Cię zwodzić czy ranić dlatego odpuść w przedbiegu, a unikniesz rozczarowania jakie prędzej czy później nastąpi. Pozwól mi spokojnie oddychać, bez strachu, że ranię niczemu winne osoby. Proszę Cię, odpuść. / napisana
|
|
 |
|
Momentalnie wszystko się zmieniło. Jedna noc, szczera rozmowa i wiele rzeczy, których wcześniej nie byłam w stanie pojąć do mnie dotarło.Lecz wciąż pytam swojego serca, czy to naprawdę jest możliwe? Czy ktoś taki, jak ja ma prawo jeszcze do chwil szczęścia, czy mogę kogoś tak szczerze kochać bez żadnych przeszkód? Cały czas chodzą mi te pytania po głowie. Snuję się po mieszkaniu, zagłębiam się w kreatywnej pracy, ale to nie pomaga. To co się dzieje jest silniejsze. Coś stało się silniejsze ode mnie. Słucham muzyki, z której już dawno ' wyrosłam ', ale z każdą chwilą dostrzegam to, że coraz bardziej moje myśli krążą wokół jednego tematu. One są blisko Niego tak samo, jak moje serce. Cholera, zakochałam się.Pomimo, że broniłam się przed tym uczuciem tak długo, to tak... Zakochałam się po tym wszystkim, po tych sytuacjach, po których nie pozwoliłam sobie na to.Teraz tylko pytanie, jak długo ten sen będzie trwał? Czy to szczęście na dłuższą metę?Czy miłość będzie silniejsza od odległości?
|
|
 |
|
Od ilu ludzi trzeba się będzie jeszcze odzwyczajać? -,-
|
|
 |
|
Witaj, Promyczku. Patrzysz co dzień jeszcze z góry na mnie i starasz się mną opiekować, jak zawsze to robiłeś? Zapewne tak. Nadal czuję to, że przy mnie jesteś, chociaż są momenty, kiedy mam wrażenie, że zostaję zupełnie sama, kiedy opuszczasz moją duszę i serce, aby sprawić szczęście i zapewnić bezpieczeństwo innym. Zapewne wydaje Ci się, że robię się egoistyczna jeszcze bardziej, ale wiesz, że tak nie jest. Stałam się uzależniona od Twojej obecności i pomocnej dłoni, która zawsze wodziła za mną. Wiesz, właśnie siedzę przed komputerem i spoglądając w jedno miejsce, wciąż o Tobie myślę. Analizuję wczorajszą sytuację, tę nocną rozmowę, której doświadczyłam i zastanawiam się, czy to był jakiś znak od Ciebie, czy to co było tam powiedziane, stanie się prawdziwym wydarzeniem? Nie wiem co mam o tym sądzić, bardzo się boję, że po raz kolejny zrodzi się w moim sercu nadzieja, której nie będę w stanie przezwyciężyć. Proszę, odezwij Potrzebuję Twojego znaku, aby rozwiać te wątpliwości.
|
|
 |
|
Bałam się przyznać, że nie potrafię zerwać z przeszłością, że jestem tak cholernie słaba, a wykluczenie jego z mojej głowy mogłoby spowodować, że nie będę w stanie podnieść się z łóżka. Teraz już mówię otwarcie, że póki co nie dam rady zapomnieć i uwolnić się od tamtego życia. Nie umiem spojrzeć w przyszłość, w której będę samodzielnie stawiać kroki nie wspominając chociaż na chwilę o nim. Jest mi ciężko, bo wszędzie jest on. Zbyt wiele wspólnych wspomnień, miejsc i słów, które kiedyś padły, by dziś zapomnieć i żyć dawnym życiem. Być może czasem łudzę się, że szczęście w jego postaci jeszcze powróci, ale tymi złudzeniami karmię swoje serce, aby mogło spokojnie bić i toczyć moją krew. / napisana
|
|
 |
|
2.dla mnie nie ma już miejsca. dookoła opowiadasz o moich planach, czekając tylko na słowa, które poprą Twoją tezę - nic w życiu nie osiągnę. nie odpowiada Ci mój kierunek studiów, nie odpowiada Ci moja wyprowadzka, nie odpowiadają Ci moje stopnie w szkole, nie odpowiada Ci nic, jesteś wiecznie niezadowolona. powiem to raz, a dobitnie, więc zapamiętaj - to moje życie! moje, które sama przeżyję, które sama albo zaprzepaszczę albo wzniosę na szczyt zwycięstwa. na nic zdadzą się Twoje antymotywacyjne gadki, Twoje wredne uwagi, Twoje przewidywanie przeszłości. daj mi spokój, to chyba najlepsze co w tym momencie możesz dla mnie zrobić.
|
|
 |
|
1.chcesz znać prawdę? proszę bardzo, ale ostrzegam, zaboli. nie znasz mnie, choćby w minimalnym stopniu nie masz pojęcia jaką osobą stałam się ja, Twoja córka. nie umiesz zauważyć jak przez te kilka lat zmieniałam się codziennie, jak umierałam od środka, jak niszczyliście mnie z ojcem na zmianę. nie umiesz wymienić nawet trzech podstawowych pasji, wokół których kręci się moje życie. nie wiesz kto jest najbliższy memu sercu i do kogo biegnę, gdy świat się wali. nie wydukałabyś nic, gdybym zapytała o ulubiony kolor czy największe marzenie. gówno o mnie wiesz, mamusiu, i co najlepsze, Ty nawet nie masz zamiaru mnie poznać, nie chcesz tego, jest Ci to obojętne. ponoć chcesz dla mnie jak najlepiej, ale codziennie łamiesz moje serce swoją ignorancją. zarzucasz, że to ja nie umiem z Tobą rozmawiać, ale otwórz oczy, z Tobą się nie da porozmawiać. wszystko wiesz najlepiej, więc gdzie tu sens? Twoja uwaga zaczyna się i kończy na skurwielu, który tyle razy Cię ranił.
|
|
|
|