 |
|
największym wyzwaniem w życiu jest zaufanie do drugiego człowieka. bardzo łatwo można je stracić i cholernie trudno jest o nie walczyć. ale jeśli już uda Nam się uzyskać to w oczach innej osoby, znajdujemy się na wygranej drodze. na ścieżce, która pomimo iż momentami jest kręta, w rzeczywistości prowadzi Nas do szczęścia. [ yezoo ]
|
|
 |
|
Próbuję powstrzymać łzy gdy budząc się rano, już Ciebie obok nie widzę.
|
|
 |
|
Cześć. Nie znamy się, ale chce mi się z Tobą pogadać, wiesz tak o wszystkim, też może o niczym. Chce poznać Twoje imię, chce wiedzieć jak brzmi Twój głos gdy mówisz. Może udałoby się Nam zaprzyjaźnić ? Może coś więcej, jak myślisz. ? Nie wstydź się, weź blanta i chodź do mnie, a gdy będziesz usiądź na łóżku i zacznij opowiadać o swoim życiu, o tym jak było podczas tego gdy Cię nie znałem. Rozmawiaj ze mną, codziennie nocami.
|
|
 |
|
Nie zatrzymam Cię. Będę tęsknił, ale to było Twoje marzenie, chciałaś zwiedzać Świat, daje Ci to szczęście, podróże. Ciężko mi z tym, ale nie chce zabrać Ci czegoś co sprawia Ci tak wielką radość. Pisz do mnie, opowiadaj wszystko ze szczegółami, dzwoń gdy będziesz miała tylko wolną chwilę, o każdej porze dnia i nocy. Nigdy, ale to przenigdy o mnie nie zapominaj, kochaj mnie bo ja kochać będę Cię wciąż. Nie płacz, przecież wiesz, że zawsze będę przy Tobie tym razem troszkę inaczej. Żegnaj.
|
|
 |
|
Przyjaciółki. Ona się śmieje, ja się śmieje. Ona płacze, ja też płaczę. Ona skacze z mostu, ja biorę łódkę i ratuje jej upośledzoną dupę. / ?
|
|
 |
|
potem nie chcesz już, żeby to było takie jak opisywali w książkach. nie chcesz, żeby ktoś znał już te emocje, bo zapoznał się z lekturą. chcesz indywidualności i przeżywania tego w sposób, jakby takie uczucie jeszcze nie istniało. nie potrzebujesz uśmiechów ludzi na Twoje rumieńce na polikach, a jedynie Jego ramion i jelonków skaczących po wątrobie.
|
|
 |
|
jedynym lekiem jaki zaczęliśmy uznawać na grypę, ból brzucha czy miłość, była wódka.
|
|
 |
|
zakocham się na nowo, żeby zapomnieć. wypchnę Cię z serca innym.
|
|
 |
|
gdzieś z Pezetem w głośnikach wracają tamte obrazy. wers o wypełnianiu czasu - a mi przed oczami stają noce z upijaniem się do nieprzytomności, które było jedynym lekarstwem na rzeczywistość. papieros wypalany w niezakłóconym niczym milczeniu. 'mogłoby być dobrze...' i gorycz - dlaczego my nie mogliśmy odnaleźć na to sposobu?
|
|
 |
|
nie wiem nawet jak mam zareagować, jeśli chodzi o los tej dziewczyny. pogubiłam się, gdy sądząc, że pakuje się w konkretne bagno, uśmiechała się do mnie z triumfem w oczach, jakby podkreślając fakt, że znów go zdobyła - po stracie, która była podobno moją winą. chciała, żebym ja przeżywała katorgi, a mnie było stać wyłącznie na litość i ulgę, że jej ramiona, nie moje, oplata frajer, w tak zaawansowanym stadium tejże cechy.
|
|
|
|