 |
|
pompuj człowieniu, ujrzysz progres w oka mgnieniu
|
|
 |
|
choć popełniamy błędy to zasługujemy, żeby dostać to czego chcemy
|
|
 |
|
zauważ, że zawsze może być jeszcze gorzej
|
|
 |
|
masz misz masz gdyż jestem już tuż, tuż, wylądujesz w moim łóżku
|
|
 |
|
coś musi zabić, aby coś w końcu urzekło
|
|
 |
|
trzeba poczuć chłód żeby docenić ciepło
|
|
 |
|
odwaga to nie brak strachu
|
|
 |
|
sama się zdziwiłam, jak bardzo potrafię być obojętna w stosunku do ciebie.
|
|
 |
|
sobota, wróciłam z imprezy. jest grubo po 3, uśmiech nie znika mi z twarzy. ściągam szpilki i cichym krokiem przechodzę do swojego pokoju, poszukując dłonią włącznika zrzucam pudełko z szafki. ze środka wypadły nasze zdjęcia, wzięłam je i usiadłam na parapecie. odpaliłam papierosa i zaciągnęłam się nim, lejąc sobie lampkę wina. oparłam głowę o ścianę, opuszkiem palca dotykałam twojej twarzy. zatrzymałam się na ustach, zamknęłam przez chwilę oczy i przypomniałam sobie ich miękkość. czując łzy pod powiekami, rozdarłam je na kawałki i wyrzuciłam przez okno z ostatniego piętra na którym mieszkałam. stałam tak jeszcze przez chwilę, patrząc na to co już nigdy nie wróci.
|
|
 |
|
mogła mieć każdego, ale nie każdy mógł mieć ją.
|
|
 |
|
zerwałam z nim po tak długim czasie. dlaczego? bałam się, że kiedyś mnie zostawi. będę w nim jeszcze bardziej zakochana, a on odejdzie. nie chcę cierpieć, dlatego odeszłam.
|
|
|
|