 |
|
To koniec, to tragedia, to dramat.
Boże wybacz mi, wyszlochała kiedy stała nad przepaścią.
Spadający liść, dryfujący w otchłań aby na wieki zasnąć.
|
|
 |
|
Nie zmusisz mnie do tego bym robił coś czego nie chce.
|
|
 |
|
Nigdy, przenigdy nie rób ze mnie kogoś kim nie jestem.
|
|
 |
|
'Nie ten kto z Tobą tańczy, nie ten który się śmieje, a ten kto z Tobą płacze, jest Twoim przyjacielem. Tylko tych prawdziwych w biedy obliczu poznasz, chuj w dupę fałszywym, czas ich w pizdu pognać.'
|
|
 |
|
Kłótnie nas ranią, lecz miłość wygrywa. Badź zawsze ze mną, a będę szczęśliwa.
|
|
 |
|
Głos donośny jak chór w kościele...
a chuj Wam w dupę
fałszywi przyjaciele.
|
|
 |
|
Nienawidzę fałszywych ludzi, kurwa, niech giną. Niech się palą ze wstydu, będę ich gasić benzyną.
|
|
 |
|
Jadę dalej, się nie złamię, chamie wcale się nie boję. Bo mam swoje zdanie i grubo wyjebane na twoje.
|
|
 |
|
Odwaga to plotka, braterstwo spadło w otchłań.
Uczciwość? Ją tutaj rzadko można spotkać
|
|
 |
|
Lecz ten pierdolony świat przerobił anioła na chama.
Chcą bym odwiedzał dwa kościoły co weekend.
Prędzej wpadnę do szkoły obwieszony plastikiem.
|
|
|
|