 |
|
razem upijemy się szczęściem, będziemy chodzić po chmurach, bo takie są uroki prawdziwej miłości.
|
|
 |
|
cieszę się, że mam z kim wypić drinka i pośmiać się z niczego. już wiem, czego mi brakowało. to zdecydowanie była miłość.
|
|
 |
|
będę śpiewać mu kołysanki na dobranoc, równocześnie głaszcząc go po policzku. zaśnie spokojnie z uśmiechem na twarzy. gdy zauważę, że nie obudzi się w najbliższym czasie pocałuję go w czoło i wyjdę, by rano wrócić i powitać go śniadaniem.
|
|
 |
|
usiedli na schodkach częściowo zarośniętych zielonym mchem. spojrzała w jego szafirowe oczy, dostrzegła w nich olbrzymią ilość czułości. wiedziała, że to ten moment. pozwoliła na złączenie ich warg, które tak długo na to czekały. całowali się bardzo namiętnie. kocham Cię - wyszeptała, gdy skończyli. odpowiedział jej tym samym i mocno przytulił. wiedzieli, że nic ich nie rozdzieli.
|
|
 |
|
widzisz gdy płaczę i gdy się śmieję. takie są uroki prawdziwej miłości. bo wiesz, mimo tego, że nie jesteś tym ideałem, księciem z bajki to Cię kocham. kocham za wszystko i za nic.
|
|
 |
|
spotykałam się z różnymi mężczyznami. grubymi, chudymi, wysokimi, niskimi, sportowcami, leniuchami, otwartymi, zamkniętymi, nieśmiałymi, odważnymi, blondynami, szatynami, rudymi, brunetami, z niebieskimi, zielonymi, piwnymi, szarymi, czekoladowymi i czarnymi oczami. jednymi byli dobrzy z polskiego, inni z matematyki. bywało, że grali w szachy, lub byli zapalonymi piłkarzami. kręciłam również z egoistami, altruistami, spontanicznymi, namiętnymi, wariatami, spokojnymi. mogłabym tak wymieniać cały dzień. ten, który zawrócił mi w głowie był inny, taki zwyczajny. może dlatego pokochałam go całym sercem.
|
|
 |
|
Od naszego rozstania minęły cztery miesiące. Zmieniło się wszystko, nawet ja. Jesteśmy teraz obcy sobie. Zakochałam się w kimś innym, fakt. Ty też byłeś wcześniej zadurzony, oczywiście nie we mnie. Nadszedł czas by sobie wybaczyć. Chciałabym, ale nie potrafię. Nic nie znaczysz dla mnie, ale gdy Cię widzę mimo wszystko mam palpitacje. Jesteś częścią mnie, czy tego chcę czy nie.
|
|
 |
|
szłam z moim księciem, gdy spotkaliśmy tego pana. moją pierwszą, prawdziwą miłość. spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, a ja olałam go. przechodząc obok wypowiedziałam tylko słyszalnym szeptem kocham Cię do mojego obecnego mężczyzny, nowego właściciela mojego serca.
|
|
 |
|
nie potrafię bez Ciebie żyć to takie banalne, wiem. ale stwierdzone prosto z serca.
|
|
|
|