 |
|
niezdarnie siadła na parapecie, wystawiając nogi za okno. machała nimi beztrosko, nie zważając na fakt, że znajduje się na dwudziestym piętrze. przecież kazał jej być dzielną.
|
|
 |
|
jedynym pocieszeniem jest fakt, że wdycham powietrze, które Ty wydychasz.
|
|
 |
|
zapomnieć o przeszłości. nie martwić się o przyszłość i wykorzystać teraźniejszość jak napaleniec tanią dziwkę.
|
|
 |
|
śmieję się, kiedy chce mi się płakać. histeryzuję kiedy powinnam być opanowana. milczę kiedy mam ochotę krzyczeć. nie wiem czego chcę, ale uparcie do tego dążę. zdzieram obcasy na nierównych chodnikach. targam nowo kupione rajstopy. jestem wstawiona po jednej lampce wina. naiwnie czekam na tego jedynego, który moją nie idealność zaakceptuje, cierpliwie wytrzymując mój obłęd.
|
|
 |
|
Wieczorna pora. Siedzę nad kubkiem kakao, myślę o niczym. Czasem tylko o Tobie. Mniejwięcej 60 razy na minutę. Siedząc w wannie spowiadam się pralce z miłości do Ciebie.
|
|
 |
|
piętnaście po czwartej rano - wszystko wydaje się możliwe, absolutnie wszystko.
|
|
 |
|
oboje wiemy, że mimo słów, którymi wciąż Cię obrażam, jednym zdaniem miałbyś mnie od nowa.
|
|
 |
|
z Tobą mogę gryźć chmury.
|
|
 |
|
z perspektywy twoich ramion.
|
|
 |
|
dziękuję za to, że oduczyłeś mnie bycia kaleką emocjonalną.
|
|
 |
|
sam podejmujesz decyzje, sam ponosisz konsekwencje.
|
|
 |
|
weź się w garść, weź się w garść.
|
|
|
|